Od groźby unicestwienia do porozumienia
Ostatnie godziny przed ogłoszeniem zawieszenia broni między Stanami Zjednoczonymi a Iranem były okresem niezwykle napiętej i chaotycznej dyplomacji, którą uczestnicy opisują jako „szaloną”. Portal Axios, powołując się na swoje źródła w amerykańskiej administracji oraz dyplomatów zaangażowanych w proces, ujawnił kulisy wydarzeń, które miały miejsce między groźbą prezydenta Donalda Trumpa a jego oficjalnym oświadczeniem o deeskalacji konfliktu.
Groźba, która wstrząsnęła światem
W środę, w odpowiedzi na irański atak rakietowy na bazy wojskowe w Iraku, w którym stacjonowali amerykańscy żołnierze, Donald Trump wygłosił przemówienie pełne ostrych sformułowań. Prezydent USA ostrzegł, że jeśli Iran podejmie kolejne wrogie działania, Stany Zjednoczone odpowiedzą w sposób, który może doprowadzić do „śmierci całej cywilizacji” w tym kraju. Te słowa, odczytane jako bezprecedensowa groźba użycia broni o masowym rażeniu, wywołały panikę na międzynarodowych rynkach finansowych i przyspieszyły działania dyplomatyczne na całym świecie.
Jak relacjonuje Axios, w ciągu kilkunastu godzin od tej wypowiedzi przez kanały dyplomatyczne w Szwajcarii, Omanie oraz za pośrednictwem przywódców państw europejskich i azjatyckich płynęły desperackie apele o powstrzymanie eskalacji. Kluczową rolę odegrał tu szwajcarski dyplomata, który od lat pełni funkcję nieformalnego pośrednika między Waszyngtonem a Teheranem.
Decydujące słowo ajatollaha
Według informacji portalu, ostateczna decyzja o wstrzymaniu dalszych ataków i przyjęciu propozycji zawieszenia broni zapadła po konsultacjach z najwyższym przywódcą Iranu, ajatollahem Ali Chameneim. Co ciekawe, wcześniejsze doniesienia sugerowały, że Modżtaba Chamenei, syn przywódcy i często wymieniany jako jego potencjalny następca, miał być ciężko ranny w tajemniczych okolicznościach. Ten fakt mógł dodatkowo skomplikować i tak już napiętą sytuację wewnątrz irańskiego establishmentu władzy.
„To była szalona noc” – przyznał anonimowo jeden z europejskich dyplomatów zaangażowanych w proces. „Z jednej strony mieliśmy bardzo twarde stanowisko Białego Domu, z drugiej – Iran, który chciał zachować twarz po zemście za zabicie generała Solejmaniego, ale jednocześnie zdawał sobie sprawę z druzgocących konsekwencji pełnowymiarowej wojny. Decyzja musiała być zatwierdzona przez ajatollaha Chameneiego, a komunikacja w tej sprawie była niezwykle utrudniona i odbywała się pod ogromną presją czasu.”
Co dalej z relacjami USA-Iran?
Eksperci ds. bezpieczeństwa międzynarodowego zwracają uwagę, że choć bezpośrednie zagrożenie konfliktem zbrojnym na pełną skalę zostało zażegnane, to podstawowe źródła napięć między oboma krajami pozostają nierozwiązane. Stany Zjednoczone utrzymują surowe sankcje gospodarcze, które dławią irańską gospodarkę, a Iran kontynuuje program rakietowy i, według zachodnich wywiadów, prace nad możliwościami nuklearnymi.
To zawieszenie broni to nie jest pokój. To jest jedynie chwilowa pauza w trwającej od dziesięcioleci wrogiej grze – komentuje dr Anna Nowak, analityczka z Ośrodka Studiów Wschodnich. – Mechanizmy zaufania nie istnieją, a każda incydent, czy to w Zatoce Perskiej, czy w Iraku, może na nowo zaprószyć ogień.
W najbliższych dniach i tygodniach kluczowe będzie, czy obie strony wykorzystają ten moment wytchnienia do podjęcia bardziej konstruktywnych rozmów, czy też – jak to bywało w przeszłości – powrócą do retoryki wzajemnych gróźb i prowokacji. Społeczność międzynarodowa z ulgą przyjęła wiadomość o deeskalacji, ale jednocześnie z niepokojem obserwuje dalsze działania kluczowych graczy na tym newralgicznym regionie świata.
Foto: images.pexels.com
















