More forecasts: Weather Warsaw 30 days
Home / Obrona narodowa / Jacek Bartosiak ostrzega: Koniec ułudy o sprawnym NATO. Czas na rewolucję w polskim wojsku

Jacek Bartosiak ostrzega: Koniec ułudy o sprawnym NATO. Czas na rewolucję w polskim wojsku

military strategy discussion

W obliczu narastających napięć geopolitycznych i zmieniającego się charakteru konfliktów, polska strategia obronna staje przed koniecznością głębokiej transformacji. Według analiz ekspertów, w tym geopolityka Jacka Bartosiaka, dotychczasowe modele oparcia bezpieczeństwa na sojuszniczych gwarancjach i tradycyjnych zbrojeniach mogą okazać się niewystarczające. Kluczowe jest przejście od biernego oczekiwania na wsparcie do aktywnego budowania własnych, asymetrycznych zdolności odstraszających.

Koniec iluzji: NATO w czasach próby

Narastające wewnętrzne rozdźwięki w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, szczególnie na linii USA–Europa, oraz widoczny chaos decyzyjny w Waszyngtonie tworzą niebezpieczną próżnię bezpieczeństwa. Ta sytuacja stanowi idealne środowisko dla Federacji Rosyjskiej do testowania granic i odporności wschodniej flanki NATO, na przykład poprzez działania hybrydowe czy prowokacje w państwach bałtyckich. Polska, będąca kluczowym krajem frontowym, musi zdaniem analityków przestać polegać wyłącznie na sojuszniczych sentymentach. Czas „stawania na własnych nogach” w kwestii obronności nadszedł bezpowrotnie. Oznacza to nie porzucenie sojuszu, lecz jego uzupełnienie o niezależne, krajowe zdolności, które uczynią nas nie tylko biorcą, ale także wartościowym dostarczycielem bezpieczeństwa w regionie.

Przestarzałe paradygmaty: od ciężkich platform do wojny dronowej

Dotychczasowe programy modernizacyjne Sił Zbrojnych RP, choć znaczące, wciąż w dużej mierze opierają się na zimnowojennych standardach. Priorytet nadawany wielkim, kosztownym platformom bojowym, takim jak okręty wojenne czy dywizje pancerne, może okazać się nietrafiony w konfrontacji z nowoczesnymi, rozproszonymi metodami prowadzenia wojny. Przyszłość obronności leży w asymetrycznym polu walki, zdominowanym przez systemy bezzałogowe i precyzyjną amunicję krążącą.

Potrzebna jest prawdziwa rewolucja, polegająca na przestawieniu przemysłu obronnego na masową, „gniazdową” produkcję dronów – zarówno rozpoznawczych, jak i uderzeniowych. Tylko zdolność do wystawienia tysięcy takich platform w krótkim czasie może zniwelować przewagę liczebną potencjalnego agresora i skutecznie zakłócić jego logistykę oraz systemy dowodzenia już w pierwszych godzinach konfliktu.

Priorytet: uderzenie dalekiego zasięgu

Kluczowym elementem nowej doktryny powinno stać się budowanie zdolności do głębokiego rażenia. Zamiast koncentrować się wyłącznie na importowaniu drogiego sprzętu zza oceanu, Polska musi skupić się na rozwoju własnych, lub produkowanych w kooperacji regionalnej, narzędzi pozwalających na precyzyjne niszczenie celów setki kilometrów za linią frontu. Chodzi o rakiety, drony-samobójce oraz systemy walki elektronicznej.

Zdolność do skutecznego paraliżowania logistyki, węzłów komunikacyjnych i centrów dowodzenia wroga jest dziś najskuteczniejszą metodą odstraszania. Uniemożliwia ona przeciwnikowi zgromadzenie sił do szerokiej ofensywy i kupuje czas niezbędny na reakcję sojuszników. Inwestycje w ten obszar są bardziej efektywne kosztowo i strategicznie niż zakup pojedynczych, supernowoczesnych, ale nielicznych platform.

Zacieśnianie sojuszy regionalnych

Budowa własnych zdolności nie odbywa się w próżni. Równolegle do wewnętrznej transformacji, Polska musi aktywnie pracować nad zacieśnianiem współpracy wojskowej z bezpośrednimi sąsiadami na wschodniej flance NATO – przede wszystkim z państwami bałtyckimi, ale także z Ukrainą. Tworzenie spójnych, interoperacyjnych struktur obronnych, wspólne ćwiczenia oraz koordynacja w zakresie zakupów uzbrojenia i rozwoju technologii mogą stworzyć skuteczną regionalną tarczę.

Takie regionalne porozumienia są konkretnym uzupełnieniem gwarancji artykułu 5, zwiększając koszt ewentualnej agresji i demonstrując determinację do wspólnej obrony. W czasach, gdy uwaga głównych sojuszników może być rozproszona innymi globalnymi kryzysami, silna i zintegrowana Europa Środkowo-Wschodnia staje się filarem stabilności.

„Czas biernego oczekiwania na zagranicznych wybawicieli bezpowrotnie minął” – ta teza, przywoływana przez analityków, powinna stać się mottem dla polskiej polityki obronnej na najbliższe lata. Chodzi o inteligentne, szybkie i odważne dostosowanie się do nowej, trudnej rzeczywistości, w której największym atutem jest nie tyle liczebność, co innowacyjność, szybkość reakcji i zdolność do precyzyjnego, dalekosiężnego rażenia.

Dalsze opóźnianie tej koniecznej rewolucji, zarówno w myśleniu, jak i w inwestycjach, naraża bezpieczeństwo narodowe na poważne ryzyko. Decydenci stoją przed historycznym wyborem: kontynuować drogę powolnej, ewolucyjnej modernizacji w starym stylu, czy dokonać strategicznego zwrotu ku wojskom przyszłości, zdolnym do samodzielnego odstraszenia agresora już na jego terytorium.

Foto: images.iberion.media

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *