Rządowy eksperyment z krótszym czasem pracy traci pierwszych uczestników
Program pilotażowy skróconego czasu pracy, który miał być rewolucją na polskim rynku pracy, zmaga się z pierwszymi problemami. Jak wynika z informacji, pierwsze firmy już rezygnują z udziału w eksperymencie, co stawia pod znakiem zapytania dalsze losy całego projektu.
Kontrowersje wokół programu
Piotr Rogowiecki z Pracodawców RP nie pozostawia suchej nitki na całym przedsięwzięciu.
Cały ten program to kuriozum. Możemy zaklinać rzeczywistość, że jesteśmy 20. gospodarką świata, ale my wciąż musimy gonić, a nie mniej pracować
- podkreśla przedstawiciel organizacji pracodawców.
Problem z sektorem publicznym
Ekspert zwraca również uwagę na niepokojącą strukturę uczestników programu. Większość firm biorących udział w pilotażu pochodzi z sektora publicznego, co budzi wątpliwości co do reprezentatywności całego eksperymentu.
Dopłacamy do ich działalności dwukrotnie – alarmuje Rogowiecki, wskazując na dodatkowe obciążenie dla budżetu państwa.
Finansowe konsekwencje
Rezygnacja pierwszych uczestników oznacza, że zaplanowane w budżecie 802 tysiące złotych nie zostaną wykorzystane zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem. Kwota ta miała być przeznaczona na dofinansowanie przedsiębiorstw testujących czterodniowy tydzień pracy.
Perspektywy dla rynku pracy
Eksperci zastanawiają się, czy polska gospodarka jest gotowa na tak radykalne zmiany. Wśród głównych obaw wymieniają:
- Spadek konkurencyjności polskich firm
- Problemy z wydajnością pracy
- Dodatkowe koszty dla przedsiębiorców
- Możliwe negatywne skutki dla gospodarki
Program pilotażowy miał dostarczyć odpowiedzi na pytanie, czy skrócony czas pracy może sprawdzić się w polskich realiach. Jednak już na wstępnym etapie widać, że pomysł budzi więcej pytań niż odpowiedzi.
Foto: www.unsplash.com
















