W środę, 10 kwietnia 2024 roku, minęła 16. rocznica katastrofy smoleńskiej, w której zginął prezydent Lech Kaczyński wraz z 95 innymi osobami. Rocznica ta, jak co roku, stała się areną nie tylko wspomnień i żałoby, ale także gorącego sporu politycznego i historycznego. Kulminacyjnym momentem wieczornych obchodów pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie było przemówienie prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego.
„Bohater prawdy o Smoleńsku”
W swoim emocjonalnym wystąpieniu Jarosław Kaczyński wskazał osobę, którą uznał za kluczową w dążeniu do ujawnienia pełnej prawdy o przyczynach tragedii. Tym bohaterem miał być śledczy prokuratorskiego zespołu smoleńskiego, prokurator Ewa Wrzosek (w niektórych relacjach i komentarzach pojawia się także nazwisko innych prokuratorów zaangażowanych w śledztwo). Kaczyński podkreślał jej determinację i niezłomność w obliczu – jak to określił – „systemowych przeszkód” i „presji ze strony establishmentu”, mającego rzekomo ukrywać prawdę o zamachu.
To są ludzie, którzy nie ugięli się pod presją. To bohaterowie dzisiejszej Polski. Bez ich pracy i odwagi prawda o Smoleńsku zostałaby pogrzebana na zawsze – miał mówić prezes PiS, cytowany przez dziennik „Fakt”.
Ta narracja wpisuje się w długoletnią linię polityczną Prawa i Sprawiedliwości, konsekwentnie podtrzymującą tezę o zamachu, a nie wypadku, jako przyczynie katastrofy tupolewa. Wskazanie konkretnej osoby z wymiaru sprawiedliwości jako „bohatera” miało na celu personalizację i wzmocnienie tego przekazu, ukazanie go nie jako politycznej retoryki, lecz efektu heroicznej pracy śledczych.
Ostra replika Wołoszańskiego
Reakcja na słowa Kaczyńskiego nie kazała na siebie długo czekać. Jednym z pierwszych, którzy zabrali głos, był znany dziennikarz i autor książek historycznych, Bogusław Wołoszański. W komentarzu dla portali internetowych i mediów społecznościowych odniósł się do nich w sposób niezwykle ostry i jednoznaczny.
Wołoszański, który przez lata analizował dokumenty i relacje związane ze Smoleńskiem, stanowczo odrzucił tezę o zamachu. Jego odpowiedź na wskazanie „bohatera prawdy” była druzgocąca:
To nie jest bohaterstwo, to kłamstwo. Budowanie politycznego kapitału na tragedii narodowej i podsycanie teorii spiskowych, które nie mają potwierdzenia w faktach, jest moralnie naganne. Prawda o Smoleńsku jest znana od lat i potwierdzona przez niezależne, międzynarodowe komisje – to był tragiczny w skutkach wypadek – stwierdził Wołoszański.
Dziennikarz podkreślił, że utrzymywanie narracji o zamachu służy wyłącznie podziałom społecznym i podgrzewaniu politycznych emocji, uniemożliwiając prawdziwe pojednanie i zamknięcie żałoby. Jego słowa spotkały się z szerokim odzewem, zarówno od zwolenników, jak i przeciwników tez głoszonych przez PiS.
Polityczny wymiar rocznicy
Wydarzenia te wyraźnie pokazują, że rocznica smoleńska pozostaje jednym z najbardziej zapalnych punktów na polskiej scenie politycznej. Dla części polityków i społeczeństwa jest to przede wszystkim dzień żałoby i pamięci o ofiarach. Dla innych – w tym dla kierownictwa PiS – jest to również okazja do podkreślenia swojej narracji historycznej i politycznej tożsamości, opartej na walce o „prawdę” i przeciwstawianiu się „układom”.
Wskazanie przez Kaczyńskiego prokurator Wrzosek można odczytywać jako próbę:
- Zmobilizowania własnego elektoratu poprzez pokazanie ciągłości walki i istnienia „heroicznych” postaci w systemie.
- Zdyskredytowania oficjalnych wyników śledztwa prowadzonego w poprzednich latach, które wykluczyły zamach.
- Stworzenia politycznego przeciwwagi dla obecnych władz, które – zdaniem PiS – zaniechały lub celowo wstrzymują śledztwo.
Odpowiedź Bogusława Wołoszańskiego reprezentuje z kolei głos części środowisk opiniotwórczych, intelektualistów i historyków, którzy sprzeciwiają się instrumentalizacji tragedii i uznają tezę zamachową za szkodliwą dla państwa i społeczeństwa.
Podział trwa
Spór między Jarosławem Kaczyńskim a Bogusławem Wołoszańskim jest mikroodwzorowaniem głębokiego podziału, który przez ostatnie 16 lat dzieli polskie społeczeństwo w kwestii Smoleńska. Z jednej strony mamy narrację o walce z systemową niesprawiedliwością i dążeniu do absolutnej prawdy, z drugiej – o konieczności oparcia się na faktach, zakończeniu polityzacji tragedii i skupieniu na jedności w żałobie.
Wydaje się, że pomimo upływu czasu, ten podział nie tylko nie zanika, ale w momentach takich jak rocznice ulega zaostrzeniu. Retoryka używana przez obie strony – „bohater” kontra „kłamstwo” – nie pozostawia miejsca na dialog czy poszukiwanie wspólnej płaszczyzny. Smoleńsk wciąż pozostaje nie tyle miejscem katastrofy lotniczej, ile symbolem politycznej i światopoglądowej wojny, w której pamięć o ofiarach często schodzi na dalszy plan.
Kolejna rocznica minęła, lecz pytania o to, jak Polska upora się z tą traumą i kiedy dyskusja o Smoleńsku przestanie być orężem w bieżącej walce politycznej, pozostają bez odpowiedzi. Słowa wymienione tego wieczoru między przywódcą największej partii opozycyjnej a uznanym dziennikarzem są tylko kolejnym rozdziałem w tej długiej i bolesnej historii.
Foto: images.iberion.media
















