Poseł KO ujawnia kontrowersyjne rady dla byłych ministrów
Sprawa byłych ministrów sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego wciąż wzbudza ogromne emocje na polskiej scenie politycznej. W środę w Sejmie doszło do kolejnej wymiany zdań, podczas której poseł Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej postawił poważne zarzuty pod adresem polityków Prawa i Sprawiedliwości. Według jego relacji, przekazanej reporterowi „Faktu”, politycy PiS mieli wprost doradzać Romanowskiemu i Ziobrze, aby „uciekali do amerykańskiej ambasady” i aby „Trump ich przygarnął”.
Kontekst prawno-polityczny
Oświadczenie posła Witczaka nie padło w próżni. Zarówno Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, jak i Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości, są obecnie w centrum zainteresowania prokuratury. Dotyczą ich postępowania związane z tzw. aferą wizową, a także inne śledztwa. W ostatnich miesiącach pojawiały się spekulacje, czy wobec zaostrzającej się sytuacji prawnej, politycy ci rozważają opuszczenie kraju. Wypowiedź Witczaka nadaje tym spekulacjom zupełnie nowy, międzynarodowy wymiar, sugerując możliwość ubiegania się o azyl polityczny na terenie placówki dyplomatycznej Stanów Zjednoczonych.
— Politycy PiS wprost doradzają Romanowskiemu i Ziobrze, aby uciekali do amerykańskiej ambasady i aby Trump ich przygarnął — powiedział poseł Adrian Witczak z KO.
Reakcje i dementi
Oświadczenie posła Koalicji Obywatelskiej wywołało natychmiastową burzę. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości stanowczo zdementowali te doniesienia, określając je jako „absurdalne” i „element politycznej prowokacji”. Podkreślili, że zarówno Ziobro, jak i Romanowski są praworządnymi obywatelami, którzy nie zamierzają uciekać przed wymiarem sprawiedliwości, a cała sprawa powinna być rozpatrywana wyłącznie na gruncie polskiego prawa. Nieoficjalnie jednak w kuluarach sejmowych mówi się, że napięta atmosfera wokół byłych szefów resortu sprawiedliwości jest faktem, a podobne rady, choćby wypowiadane żartobliwie, mogły paść.
Historyczne i prawne precedensy
Sugestia ucieczki do obcej ambasady ma swoje głębokie historyczne i prawne konotacje. W Polsce Ludowej i innych krajach bloku wschodniego ambasady państw zachodnich były czasami miejscem schronienia dla dysydentów. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego, ambasada jest terytorium eksterytorialnym państwa, które ją utrzymuje. Udzielenie azylu na jej terenie jest skomplikowanym aktem polityczno-dyplomatycznym, który może prowadzić do poważnych napięć między krajami. W przypadku USA, decyzja taka musiałaby być podjęta na najwyższym szczeblu, a ewentualne powiązanie jej z osobą Donalda Trumpa, byłego i potencjalnego przyszłego prezydenta, nadaje sprawie wyjątkowo spektakularny charakter.
Implikacje dla polskiej polityki
Cała afera odsłania głębokie podziały i poziom nieufności w polskiej polityce. Użycie tak mocnego języka przez posła opozycji wskazuje, że walka polityczna wokół tzw. dobrej zmiany i działań poprzedniej ekipy rządzącej wchodzi w nową, jeszcze ostrzejszą fazę. Przeciwnicy PiS zarzucają partii, że poprzez takie sugestie próbuje tworzyć narrację o politycznym prześladowaniu, mającą mobilizować elektorat. Zwolennicy Ziobry i Romanowskiego z kolei twierdzą, że są oni ofiarami politycznej zemsty. Niezależnie od prawdziwości słów posła Witczaka, samo ich publiczne wypowiedzenie rzuca nowe światło na klimat, w jakim toczy się debata o odpowiedzialności byłych władz.
Sprawa jest tym bardziej paląca, że dotyka kluczowych zasad państwa prawa: równości wobec prawa i niezawisłości wymiaru sprawiedliwości. Ewentualna, choćby tylko teoretycznie rozważana, ucieczka wysokich urzędników państwowych przed krajowym wymiarem sprawiedliwości pod opiekę mocarstwa byłaby wydarzeniem bez precedensu w najnowszej historii Polski i stanowiłaby poważny wstrząs dla jej pozycji międzynarodowej. Na razie są to jedynie słowa w sejmowym ferworze, ale ich waga jest na tyle duża, że na pewno nie będą ostatnimi w tej gorącej debacie.
Foto: ocdn.eu
















