Wiosenna aura 2026 roku, charakteryzująca się umiarkowanymi temperaturami i wilgotnością, stworzyła idealne warunki do intensywnego rozwoju agrofagów w uprawach rzepaku ozimego. Po okresie wzmożonej aktywności chowaczy łodygowych, plantatorzy w całym kraju muszą zmierzyć się z kolejnym, niezwykle groźnym przeciwnikiem – słodyszkiem rzepakowym (Brassicogethes aeneus). Instytut Ochrony Roślin – Państwowy Instytut Badawczy w Poznaniu (IOR-PIB) wydał komunikat alarmujący o znacznym przekroczeniu progów szkodliwości tego owada w wielu regionach, co w połączeniu z kluczową fazą rozwojową rzepaku, wymaga natychmiastowych i przemyślanych działań ochronnych.
Monitorowanie jako podstawa decyzji
Eksperci podkreślają, że w obecnej sytuacji regularny i dokładny monitoring plantacji jest absolutnie kluczowy. „Nie ma mowy o skutecznej ochronie bez systematycznej obserwacji pola” – mówi dr hab. inż. Paweł Bereś, profesor IOR-PIB, znany specjalista w dziedzinie entomologii rolniczej. „Słodyszek atakuje pąki kwiatowe, uszkadzając je i prowadząc do tzw. ‘łysienia’ łanu, czyli braku zawiązywania łuszczyn. Straty w plonie mogą sięgać nawet 30-40%, a w skrajnych przypadkach być znacznie wyższe”.
Próg ekonomicznej szkodliwości dla słodyszka rzepakowego w fazie zwartego kwiatostanu (BBCH 50-52) wynosi 1 chrząszcz na 1 roślinie, natomiast w fazie luźnego kwiatostanu (BBCH 53-55) – 3-5 chrząszczy na 1 roślinie. Kontrole należy przeprowadzać w cieplejszych porach dnia, gdy owady są najbardziej aktywne, najlepiej pomiędzy godziną 10 a 15, przy bezchmurnej pogodzie i temperaturze powyżej 15°C.
Dostępne strategie i środki ochrony
W obliczu zagrożenia rolnicy stają przed wyborem odpowiedniej strategii interwencji. Do dyspozycji mają kilka grup substancji aktywnych, jednak ich zastosowanie musi być przemyślane, także w kontekście ochrony zapylaczy.
- Pyretroidy: Środki z tej grupy, takie jak lambda-cyhalotryna czy deltametryna, charakteryzują się szybkim działaniem kontaktowym i żołądkowym. Są często wybierane ze względu na relatywnie niską cenę. Należy jednak pamiętać, że ich skuteczność może spadać w wyższych temperaturach (powyżej 20°C) oraz że nadużywanie tej grupy w regionie prowadzi do uodparniania się szkodników.
- Neonikotynoidy: Substancje systemicze, jak acetamipryd czy tiametoksam, działają zarówno kontaktowo, jak i żołądkowo, a rośliny pobierają je również przez liście i korzenie. Zapewniają dłuższy okres ochrony. Ich stosowanie jest obwarowane restrykcjami (m.in. zakaz stosowania zapraw dla roślin kwitnących w UE), a aplikacja w trakcie kwitnienia wymaga szczególnej ostrożności ze względu na pszczoły.
- Inne grupy chemiczne: W ofercie znajdują się także preparaty oparte na np. chlorantraniliprolu (z grupy diamidów antranilowych) czy indoksakarbzie. Często wykazują one nieco inne spektrum działania i mogą być elementem strategii antyodpornościowej (IRM).
Zalecenia i dobre praktyki rolnicze
IOR-PIB rekomenduje, aby decyzję o zabiegu insektycydowym podejmować wyłącznie na podstawie wyników monitoringu, a nie działać „zapobiegawczo”. Kluczowe jest przestrzeganie następujących zasad:
„Zabieg należy wykonać w momencie stwierdzenia przekroczenia progu szkodliwości, ale przed w pełni rozwiniętym kwitnieniem rzepaku, aby zminimalizować ryzyko dla owadów zapylających. Bezwzględnie należy przestrzegać warunków określonych w etykiecie środka, zwłaszcza dotyczących temperatur granicznych oraz okresu prewencji dla pszczół” – czytamy w komunikacie Instytutu.
Warto rozważyć również metody niechemiczne i agrotechniczne, które stanowią ważny element integrowanej ochrony roślin. Należą do nich m.in.: stosowanie odpowiednio szerokiego płodozmianu, izolacja przestrzenna od innych roślin krzyżowych i zeszłorocznych plantacji rzepaku, a także wybór odmian o większej tolerancji. W przyszłości szansę na ograniczenie populacji słodyszka niosą także metody biologiczne, nad którymi trwają badania.
Podsumowując, obecny sezon wegetacyjny stawia przed producentami rzepaku poważne wyzwanie. Szybka i trafna reakcja na zagrożenie ze strony słodyszka rzepakowego, oparta na fachowej wiedzy i rzetelnej obserwacji pola, będzie jednym z kluczowych czynników decydujących o wysokości i jakości tegorocznych zbiorów.
Foto: pliki.farmer.pl
















