Modernizacja komunikacji miejskiej utknęła w biurokratycznym kole
Chełm, który miał stać się przykładem nowoczesnego podejścia do transportu publicznego, zamiast tego zmaga się z kolejnym fiaskiem inwestycyjnym. Projekt budowy 38 nowoczesnych wiat przystankowych z elektronicznymi tablicami informacyjnymi został właśnie unieważniony po dziewięciu przesunięciach terminów realizacji.
Od ambicji do rozczarowania
Początkowo ambitny plan zakładał, że Chełm zyska infrastrukturę komunikacyjną na miarę europejskich standardów. Elektroniczne tablice miały wyświetlać aktualne rozkłady jazdy, informować o opóźnieniach i zapewniać komfort podróżnym. Niestety, zamiast postępu mieszkańcy obserwowali jedynie kolejne przesunięcia terminów.
„Sytuacja z przetargiem na wiaty przystankowe pokazuje, jak trudno jest wdrożyć nawet stosunkowo proste inwestycje w polskich realiach” – komentuje ekspert transportu miejskiego.
Dziewięć prób i żadnego efektu
Procedura przetargowa stała się prawdziwym maratonem biurokratycznym:
- Pierwotny termin realizacji wyznaczono na początek 2024 roku
- Kolejne przesunięcia następowały średnio co dwa miesiące
- Ostatni termin również nie został dotrzymany
- W efekcie miasto zmuszone było unieważnić cały przetarg
Konsekwencje dla mieszkańców
Brak nowych wiat oznacza kontynuację dotychczasowych problemów. Podróżni nadal muszą czekać na przystankach bez odpowiedniej ochrony przed warunkami atmosferycznymi i bez dostępu do aktualnych informacji o kursach autobusów. Sytuacja szczególnie dotkliwa jest dla osób starszych i rodzin z dziećmi.
Co dalej z chełmskimi przystankami?
Władze miasta zapowiadają ponowne ogłoszenie przetargu, jednak nie podają konkretnych terminów. Tymczasem koszty opóźnienia rosną, a zaufanie mieszkańców do skuteczności lokalnych władz maleje. Sprawa chełmskich wiat przystankowych stała się symbolicznym przykładem wyzwań, przed jakimi stoją polskie samorządy w realizacji inwestycji infrastrukturalnych.
Foto: www.unsplash.com
















