W piątkowym spotkaniu 23. kolejki La Ligi Real Madryt tylko zremisował na wyjeździe z Realem Betis 1:1. Mimo że Królewscy objęli prowadzenie w pierwszej połowie, to gospodarze wyrównali w doliczonym czasie gry – gol padł w 94. minucie. To już kolejna strata punktów podopiecznych Carlo Ancelottiego w tym sezonie.
Dla Realu Madryt był to mecz, w którym mogli zmniejszyć stratę do prowadzącej Barcelony. Tymczasem po remisie różnica wynosi już osiem punktów, a Blaugrana ma jeszcze w zanadrzu sobotnie starcie z Getafe. Jeśli Robert Lewandowski i jego koledzy wygrają, przewaga może wzrosnąć do jedenastu „oczek”. To ogromny cios dla obrońców tytułu.
Warto przypomnieć, że w poprzednim sezonie Real Madryt również miał problemy z utrzymaniem korzystnych wyników w końcówkach meczów, co kosztowało ich mistrzostwo. Obecnie drużyna z Sewilli – Betis – po raz trzeci w tym sezonie urwała punkty faworytowi w samej końcówce. Zdaniem analityków piłkarskich, takich jak były trener reprezentacji Hiszpanii Vicente del Bosque, kluczową kwestią jest słaba koncentracja w defensywie w ostatnich minutach.
Statystyki pokazują, że Real Madryt stracił w tym sezonie aż dziewięć punktów po 80. minucie gry – to najgorszy wynik w lidze. Dla porównania, Barcelona straciła tylko dwa punkty w analogicznych sytuacjach. W kontekście walki o tytuł takie roztrwonione punkty mogą okazać się decydujące. Dodatkowo, przed Królewskimi trudne spotkania z Atletico Madryt i Sevillą, co może jeszcze pogłębić kryzys.
Podsumowując, remis z Betisem to nie tylko strata punktów, ale także sygnał, że Real Madryt musi pilnie poprawić grę w defensywie i zarządzanie końcówkami meczów. Kibice z niecierpliwością czekają na reakcję drużyny w kolejnych spotkaniach.
Foto: images.pexels.com
















