Tragedia w egipskim kurorcie
Do wstrząsającego zdarzenia doszło w jednym z hoteli w Hurghadzie, popularnym wśród Polaków kurorcie nad Morzem Czerwonym. Podczas wieczornego pokazu z udziałem węży, 57-letni turysta z Niemiec został ugryziony przez kobrę. Mimo natychmiastowej pomocy medycznej, mężczyzna zmarł na oczach przerażonych gości.
Według wstępnych ustaleń egipskich służb, pokaz prowadzony był przez lokalnego tresera, który od lat prezentował gościom egzotyczne gady. Niestety, tym razem doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Kobra, która zaatakowała turystę, to jeden z najbardziej jadowitych węży na świecie – jej jad może zabić dorosłego człowieka w ciągu kilkudziesięciu minut bez podania surowicy.
Brak odpowiednich zabezpieczeń?
Wielu ekspertów od lat alarmuje, że pokazy z udziałem niebezpiecznych zwierząt w hotelach często odbywają się bez odpowiednich środków ostrożności. Dr Ahmed Hassan, egipski herpetolog, w rozmowie z mediami podkreśla: „Tego typu ataki są rzadkie, ale zawsze istnieje ryzyko. Węże są nieprzewidywalne, a stres związany z występem przed publicznością zwiększa ich agresję”.
To nie pierwszy taki przypadek w regionie. W 2018 roku w podobnych okolicznościach w Maroku doszło do śmiertelnego ukąszenia turysty przez żmiję. W Egipcie natomiast w 2020 roku odnotowano przypadek ugryzienia pracownika hotelu podczas transportu kobry.
Konsekwencje dla branży turystycznej
Tragedia w Hurghadzie może mieć poważne skutki dla lokalnej turystyki. Egipt, który po latach zawirowań politycznych odbudowuje swoją pozycję jako cel wakacyjny, teraz musi zmierzyć się z pytaniami o bezpieczeństwo oferowanych atrakcji. Wiele biur podróży już rozważa rezygnację z organizowania pokazów z udziałem dzikich zwierząt.
Rodzina zmarłego turysty zapowiedziała, że będzie domagać się wyjaśnienia okoliczności wypadku. Lokalna policja prowadzi dochodzenie, a hotel tymczasowo zawiesił wszelkie pokazy z udziałem węży.
Foto: images.pexels.com
















