Polski rynek jaj spożywczych przechodzi w ostatnich miesiącach istotną zmianę. Z danych branżowych wynika, że w 2025 roku import jaj do naszego kraju wzrósł aż o 73 procent w porównaniu z rokiem poprzednim, osiągając wolumen 52,5 tysiąca ton. To zjawisko, które budzi poważny niepokój wśród rodzimych producentów.
Główną przyczyną tak dynamicznego wzrostu przywozu są znaczące różnice w kosztach produkcji między Polską a krajami spoza Unii Europejskiej. W państwach takich jak Ukraina czy niektóre kraje azjatyckie hodowcy ponoszą wydatki niższe o 15–25 procent, co przekłada się na atrakcyjniejszą cenę oferowanych jaj. Co więcej, producenci ci nie muszą spełniać tak rygorystycznych norm dotyczących dobrostanu zwierząt, bezpieczeństwa żywności czy ochrony środowiska, jakie obowiązują w UE.
Polska od lat była samowystarczalna w produkcji jaj, a nawet eksportowała nadwyżki na rynki unijne. Obecna sytuacja może jednak doprowadzić do poważnego zachwiania równowagi. Jak wskazują eksperci z Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz, jeśli tendencja się utrzyma, wielu krajowych hodowców może być zmuszonych do ograniczenia produkcji lub całkowitej likwidacji stad.
W odpowiedzi na rosnącą presję konkurencyjną, polskie organizacje branżowe apelują do rządu o wprowadzenie mechanizmów ochronnych, w tym m.in. o zaostrzenie kontroli weterynaryjnych na granicach oraz o wprowadzenie obowiązku oznaczania pochodzenia jaj w przetworach. Zwracają również uwagę na konieczność wsparcia promocji rodzimych produktów wśród konsumentów, którzy coraz częściej kierują się ceną, a nie pochodzeniem towaru.
Zdaniem analityków rynku spożywczego, problem może się pogłębić, jeśli Unia Europejska nie wypracuje wspólnego stanowiska wobec importu z państw trzecich. W grę wchodzi nie tylko ochrona polskiego rolnictwa, ale również utrzymanie wysokich standardów produkcji, które są wizytówką europejskiego modelu rolnego.
Foto: images.pexels.com













