Wspomnienia, które nie blakną
Dla większości społeczeństwa wigilijna noc to synonim rodzinnego ciepła, pojednania i spokoju. Istnieją jednak miejsca, w których data 24 grudnia na zawsze została naznaczona piętnem przemocy i niewyjaśnionej zbrodni. Tak jest w przypadku wydarzeń, do których doszło w 1976 roku w jednej z polskich miejscowości. Po niemal pięćdziesięciu latach głos zabiera naoczny świadek, ówcześnie młoda kobieta, dziś 80-letnia mieszkanka regionu.
Byłam tam. Pamiętam wszystko – mówi ze drżeniem w głowie. – To nie są wspomnienia, które się zacierają. To jest żywa rana.
Noc, która zmieniła wszystko
Jak relacjonuje świadek, tamta wigilijna noc przebiegała początkowo spokojnie. Sielankę przerwał jednak odgłos strzałów i krzyki dobiegające z pobliża lokalnej drogi. Mieszkańcy, początkowo zdezorientowani, nie od razu zrozumieli skalę tragedii.
– Myśleliśmy, że to może fajerwerki, jakaś zabawa – wspomina. – Ale ten krzyk… Ten krzyk był inny. Przenikający, pełny przerażenia. Potem zrobiła się cisza, gorsza niż wszystko.
Makabryczne odkrycie o świcie
Dopiero o świcie 25 grudnia okazało się, co się wydarzyło. Przy drodze znaleziono ciała kilku osób. Z zeznań i ówczesnych, skąpych doniesień wynika, że była to egzekucja. Motywy oraz sprawcy nigdy nie zostali oficjalnie ustaleni, a sprawa, pomimo prowadzonego śledztwa, utknęła w martwym punkcie. W lokalnej społeczności krążyły różne teorie – od porachunków kryminalnych po mrożące krew w żyłach domysły o politycznym tle wydarzeń, co w realiach lat 70. nie było niestety nieprawdopodobne.
Trauma pokoleń
Wydarzenie to głęboko wryło się nie tylko w pamięć bezpośrednich świadków, ale także w psychikę całej społeczności. Przez lata temat był przemilczany, wypierany, stanowiąc rodzaj zbiorowej traumy.
– To nie daje spać – podkreśla nasza rozmówczyni. – Nie tylko mnie. Dzieci tych, którzy wtedy zginęli, ich wnuki… To się dziedziczy. Ten lęk, to poczucie niesprawiedliwości.
Mieszkańcy do dziś odczuwają skutki tamtej nocy. Wielu starszych osób unika tematów związanych z Bożym Narodzeniem, a sama wigilia jest dla nich dniem żałoby, a nie radości.
Wezwanie do wznowienia śledztwa
W ostatnim czasie, głównie za sprawą determinacji rodzin ofiar oraz takich osób jak nasza rozmówczyni, pojawiły się głosy, aby ponownie przyjrzeć się tej sprawie. Postęp technologiczny w kryminalistyce daje nowe możliwości. Apelują oni do prokuratury i instytucji państwowych o wznowienie śledztwa i wyjaśnienie, kto stał za tą makabryczną zbrodnią sprzed dekad.
– Zmarli zasługują na prawdę, a żyjący na spokój – kończy swoją opowieść 80-letnia świadek. – Może ja już nie dożyję tej chwili, ale moje pokolenie musi wiedzieć, że nie zapomniano.
Jej historia to nie tylko opowieść o jednej, straszliwej nocy. To świadectwo czasu, w którym wiele spraw pozostawało w cieniu, oraz mocny apel o pamięć i sprawiedliwość, której brak wciąż boli.
Foto: www.unsplash.com
















