Transferowy zawrót głowy w Warszawie
Sezon przygotowawczy Legii Warszawa został zdominowany przez jedną, niepokojącą informację. Noah Weisshaupt, który do stolicy Polski trafił na zasadzie wypożyczenia z niemieckiego SC Freiburg, nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Według doniesień niemieckiego dziennika Bild, klub z Bundesligi rozważa przedterminowe odwołanie zawodnika z wypożyczenia.
Statystyki, które nie kłamią
Decyzja trenera Kosta Runjaicia, a wcześniej prawdopodobnie także szefa wyszkolenia Marcina Włodarskiego i dyrektora sportowego Jaceka Magiery, wydaje się być podyktowana twardymi danymi. Weisshaupt, który miał być wzmocnieniem ofensywnym, nie wpisał się na listę strzelców w barwach Legii Warszawa. Jego wpływ na grę drużyny w meczach sparingowych i kontrolnych był marginalny, co skłoniło sztab szkoleniowy do radykalnych kroków.
Piłkarz nie znalazł wspólnego języka z taktyką i wymaganiami klubu. Jego powrót do Freiburga jest poważnie brany pod uwagę – donosił źródło zbliżone do niemieckiego zespołu.
Konsekwencje dla kadry i rynku
Ta sytuacja to kolejny element „trzęsienia ziemi”, o którym mówi się wokół klubu przy Łazienkowskiej. Skreślenie Weisshaupta z listy zawodników na nadchodzący sezon oznacza konieczność szybkiego znalezienia zastępstwa. Działacze Legii Warszawa muszą ponownie aktywnie działać na rynku transferowym, co w środku przygotowań jest dużym wyzwaniem logistycznym i finansowym.
- Pozyskanie nowego skrzydłowego lub ofensywnego pomocnika staje się priorytetem.
- Klub musi rozwiązać kwestię limitu obcokrajowców w składzie.
- Decyzja wpływa na morale i konkurencję w drużynie.
Co dalej z Weisshauptem?
Dla samego piłkarza przedwczesny powrót do SC Freiburg również nie jest oczywistym rozwiązaniem. W niemieckim klubie również może nie znaleźć miejsca w podstawowym składzie, co może skutkować poszukiwaniem dla niego kolejnego, tymczasowego miejsca zatrudnienia. To rozwój, którego z pewnością nikt nie przewidywał, gdy kilka miesięcy temu ogłaszano jego transfer do Polski.
Sprawa Noah Weisshaupta pokazuje, jak nieprzewidywalny bywa rynek piłkarski i jak szybko nawet dobrze zapowiadające się transfery mogą okazać się niewypałami. Dla Legii jest to cenna, choć kosztowna lekcja, która zmusza zarząd do błyskawicznej reakcji na kilka tygodni przed startem nowych rozgrywek.
















