Historyczny proces ws. szczepionek rozpoczęty
We wtorek, 21 stycznia, przed sądem w Brukseli oficjalnie zainicjowano proces sądowy, w którym gigant farmaceutyczny Pfizer pozywa Rzeczpospolitą Polską. Sprawa dotyczy roszczeń finansowych koncernu związanych z niezrealizowanymi dostawami szczepionek przeciwko COVID-19 w czasie pandemii. Jak donosi Rynek Zdrowia, kwota, o którą toczy się spór, może sięgać astronomicznej sumy 6 miliardów złotych.
Zdaniem prawników, wyrok może być szybciej i bezpośrednio wykonalny niż orzeczenie trybunału arbitrażowego. To sprawia, że spór z amerykańskim koncernem stanowi dla państwa wyjątkowo wysokie ryzyko prawno-finansowe.
Unikalny charakter sporu i jego konsekwencje
Eksperci podkreślają, że ten proces różni się zasadniczo od wcześniejszych sporów inwestycyjnych. Nie toczy się przed trybunałem arbitrażowym, ale przed zwykłym sądem w Brukseli, co – jak wskazują analitycy – może przyspieszyć egzekucję ewentualnego wyroku na niekorzyść Polski. Mechanizm ten jest postrzegany jako bardziej bezpośrednie i skuteczne narzędzie windykacji dla firmy.
Źródło konfliktu: kontrakt pandemiczny
Sednem sprawy są umowy zawarte przez rząd RP z koncernem Pfizer w szczytowym momencie pandemii. Polska, podobnie jak wiele innych państw, zamówiła wówczas ogromne ilości preparatów, których później – wobec zmieniającej się sytuacji epidemicznej i nasycenia rynku – nie była w stanie odebrać. Koncern utrzymuje, że umowy były wiążące, podczas gdy strona polska argumentuje nadzwyczajnymi okolicznościami i próbuje renegocjacji warunków.
Proces ten obserwowany jest z uwagą nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej. Może on bowiem stworzyć precedens prawny dla podobnych sporów między państwami członkowskimi a wielkimi koncernami farmaceutycznymi, które dostarczały szczepionki w ramach unijnych zamówień zbiorowych.
Potencjalny wpływ na finanse publiczne
Przegrana w tej sprawie miałaby poważne konsekwencje dla polskich finansów publicznych. Wypłata odszkodowania na poziomie 6 mld zł wymagałaby istotnych rezerw lub cięć w innych obszarach budżetu. Sprawa unaocznia również długofalowe ryzyko prawne i finansowe związane z nadzwyczajnymi kontraktami zawieranymi w czasie kryzysów.
Prawnicy reprezentujący Polskę będą prawdopodobnie argumentować klauzulą force majeure (siły wyższej) oraz fundamentalną zmianą okoliczności, które uniemożliwiły wykonanie umowy zgodnie z jej pierwotnymi założeniami. Sukces tej linii obrony jest jednak niepewny w obliczu precyzyjnie skonstruowanych umów międzynarodowych koncernów.
Rozpoczęty proces to dopiero początek długiej drogi sądowej. Przewiduje się, że procedowanie może trwać miesiącami, a nawet latami. Jego wynik będzie miał znaczenie nie tylko dla bezpośrednich stron sporu, ale także dla kształtowania przyszłych relacji kontraktowych między państwami a globalnymi dostawcami w sektorze zdrowia.
















