Poznański żart, który podbił serca Polaków
Historia Dnia Babci, który w Polsce obchodzimy 21 stycznia, to opowieść o sprytnym żarcie, który wymknął się spod kontroli i przerodził w piękną, ogólnonarodową tradycję. Wszystko zaczęło się w 1964 roku w redakcji poznańskiego czasopisma „Express Poznański”. Pomysłodawcą był dziennikarz Kazimierz Flieger, który wpadł na pomysł, by zorganizować jednorazową akcję promocyjną z okazji „Dnia Babci”.
To miał być jednorazowy happening, żart. Chcieliśmy po prostu zrobić coś miłego dla czytelników i trochę rozreklamować gazetę. Nie sądziliśmy, że pomysł tak się przyjmie i zostanie z nami na zawsze – wspominał po latach inicjator akcji.
Jak oszukano słynną aktorkę?
Kluczowym elementem „blefu”, który nadał całej akcji wiarygodności, było pozyskanie do niej Mieczysławy Ćwiklińskiej, jednej z najpopularniejszych i najbardziej szanowanych aktorek tamtych czasów. Redakcja „Expressu Poznańskiego” skontaktowała się z artystką, informując ją, że w Polsce oficjalnie ustanowiono nowe święto – Dzień Babci – i że ona, jako wielka osobowość sceniczna, została poproszona o objęcie nad nim patronatu.
Ćwiklińska, niczego nie podejrzewając, zgodziła się z entuzjazmem. Jej nazwisko i autorytet nadały całej inicjatywie powagi i rozgłosu, o którym marzyli pomysłodawcy. Aktorka nie tylko zgodziła się na patronat, ale także udzieliła wywiadu, w którym ciepło wypowiadała się o idei święta. Dzięki temu sztuczka udała się doskonale – media w całym kraju podchwyciły temat, informując o „nowym święcie” jako o fakcie.
Od lokalnego żartu do narodowej tradycji
Reakcja społeczeństwa przerosła najśmielsze oczekiwania redaktorów. Pomysł, który miał być jednodniową akcją, spotkał się z ogromnym, spontanicznym odzewem. Czytelnicy zaczęli przysyłać do redakcji listy z podziękowaniami, szkoły i przedszkola organizowały pierwsze akademie, a w sklepach pojawiły się laurki. Żart, który miał się skończyć wraz z wydaniem gazety, żył własnym życiem.
W kolejnym roku, w 1965, sytuacja się powtórzyła. Tym razem do babć dołączyli dziadkowie. „Express Poznański” ogłosił konkurs na nazwę święta dla dziadków, a zwycięska propozycja – „Dzień Dziadka” – na stałe wpisała się w kalendarz, wyznaczając datę obchodów na 22 stycznia. Tym samym żart przerodził się w dwudniowe, rodzinne święto, które z Poznania rozlało się na całą Polskę.
Fenomen, który przetrwał dekady
Dlaczego ten pozornie banalny pomysł tak głęboko zapadł w serca Polaków? Socjologowie wskazują na kilka czynników:
- Luka w kalendarzu: W styczniu brakowało świat rodzinnych, a potrzeba okazywania szacunku starszemu pokoleniu była (i jest) silna.
- Uniwersalność idei: Miłość do babć i dziadków jest wartością ponadczasową i ponadpodziałową.
- Prostota i autentyczność: Inicjatywa wyszła „od ludzi” i dla ludzi, a nie od władz, co w czasach PRL-u miało dodatkowe znaczenie.
Dziś Dzień Babci i Dziadka to nieodłączny element polskiej kultury. Święto to jest obchodzone nie tylko w domach, ale przede wszystkim w szkołach i przedszkolach, gdzie dzieci przygotowują przedstawienia, wręczają laurki i własnoręcznie wykonane upominki. Tradycja ta, zapoczątkowana niewinnym oszustwem, stała się jednym z najcieplejszych i najbardziej osobistych świąt w naszym kalendarzu, dowodem na to, że dobre pomysły – nawet rodzące się z żartu – mają siłę zmieniania rzeczywistości.
Foto: www.unsplash.com
















