„Edim” dla sportowców, ksiądz Edward Pleń dla wiernych. Kapelan na 12. igrzyskach
Podczas gdy świat skupia się na wyczynach sportowych na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, polska reprezentacja ma przy sobie wyjątkowego członka ekipy, który nie walczy o medale, ale o spokój ducha zawodników. Ksiądz Edward Pleń, znany w środowisku sportowym jako „Edim”, po raz dwunasty w swojej posłudze towarzyszy polskim olimpijczykom. Jego rola daleko wykracza poza tradycyjne wyobrażenie kapelana.
Więcej niż kapelan: śluby, chrzty i wsparcie po porażce
Misja księdza Pleśnia w wiosce olimpijskiej jest niezwykle różnorodna i głęboko osobista dla sportowców. Jak sam przyznaje, jego kalendarz wypełniony jest wydarzeniami, które często są kluczowe w życiu prywatnym zawodników, a które postanowili przeżyć właśnie w tym wyjątkowym, olimpijskim momencie.
Bywało, że jednego dnia miałem dwa śluby, w dwóch miastach — wspomina ksiądz Pleń, podkreślając skalę zaufania, jakim go obdarzają.
Oprócz udzielania sakramentów małżeństwa i chrztu dzieci mistrzów, jego najważniejszą rolą jest bycie duchowym oparciem w chwilach zwątpienia i porażki. Wysłuchuje, pociesza i pomaga sportowcom odnaleźć równowagę po niepowodzeniach, które na tym poziomie rywalizacji są niezwykle bolesne.
Kapelan, który rozumie stres mistrzów
Doświadczenie zdobyte podczas jedenastu poprzednich igrzysk sprawia, że ksiądz Pleń doskonale rozumie psychikę i presję, pod jaką znajdują się zawodnicy. Nie jest tylko obserwatorem z boku, ale integralną częścią środowiska, które zna od podszewki. Ta znajomość realiów życia sportowca na najwyższym poziomie pozwala mu na autentyczne i skuteczne wsparcie.
Jego obecność ma charakter czysto pastoralny, co sam podkreśla, mówiąc o „modlitwie bez interesu”. Nie zabiega o rozgłos, a jego celem jest dyskretna i stała dostępność dla tych, którzy potrzebują duchowej rozmowy czy sakramentalnej posługi, niezależnie od wyniku na boisku czy bieżni.
Symbol ciągłości i stabilności w zmiennym świecie sportu
Fakt, że ksiądz Edward Pleń uczestniczy w igrzyskach już po raz dwunasty, czyni go nie tylko kapelanem, ale także żywym łącznikiem między różnymi pokoleniami polskich olimpijczyków. Dla wielu zawodników jest stałym, znajomym punktem w nieznanym i stresującym otoczeniu wioski olimpijskiej.
Jego służba pokazuje inną, mniej widoczną, ale niezwykle ważną stronę wielkiego sportu: troskę o człowieka, który pod maską mistrza przeżywa te same ludzkie emocje, radości i troski. W dobie komercjalizacji igrzysk, postać kapelana tak głęboko zanurzonego w życie reprezentacji to rzadki i cenny przykład bezinteresownej służby.
Foto: www.pexels.com
















