Zawyżone ceny transferowe piłkarzy to standard w polskiej lidze
Wojciech Cygan, szef rady nadzorczej Rakowa Częstochowa, w programie „Biznes Klasa” ujawnił szokujące praktyki dotyczące kwot transferowych w polskiej piłce. Jego wypowiedź rzuca nowe światło na mechanizmy rządzące rynkiem piłkarskim w Polsce.
Rzeczywistość kontra oficjalne dane
Cygan nie pozostawia wątpliwości: kwoty transferowe podawane do publicznej wiadomości są celowo zawyżane. Jako przykład podał swój własny klub
- Raków Częstochowa, który w ostatnim okienku transferowym figurował na pierwszym miejscu z kwotą blisko 10 milionów euro. „Wiem, że ta kwota jest dużo mniejsza” – przyznał szczerze prezes.
Ja bym w ogóle nie polegał na kwotach, które padają, bo one są w dużej mierze po prostu zawyżone. Widziałem takie zestawienie ostatniego okienka transferowego, gdzie Raków był na pierwszym miejscu z kwotą blisko 10 milionów euro, a wiem, że ta kwota jest dużo mniejsza
Dlaczego kluby zawyżają kwoty transferowe?
Eksperci wskazują na kilka powodów takiego postępowania:
- Budowanie wizerunku klubów jako poważnych graczy na rynku
- Wpływanie na wycenę innych zawodników
- Kreowanie pozorów finansowej potęgi
- Zwiększanie wartości marki klubowej
Konsekwencje dla polskiej piłki
Taka praktyka ma daleko idące konsekwencje dla całego rynku piłkarskiego. Zawyżone ceny:
- Zniekształcają rzeczywisty obraz finansów klubów
- Utrudniają racjonalne planowanie transferowe
- Wpływają na nieuczciwą konkurencję
- Mogą wprowadzać w błąd sponsorów i inwestorów
Wypowiedź Cygana otwiera ważną dyskusję o transparentności w polskim futbolu. W czasach, gdy piłka nożna stała się wielkim biznesem, uczciwość w prezentowaniu danych finansowych powinna być priorytetem dla wszystkich klubów.
Foto: www.unsplash.com
















