Niezwykły mecz w Melbourne. Andriejewa odrobiła gigantyczne straty
W trzeciej rundzie Australian Open 2025 rozegrano jeden z najbardziej emocjonujących pojedynków turnieju. Młoda rosyjska tenisistka, Mirra Andriejewa, pokazała niezwykły charakter, odrabiając kolosalne straty i wygrywając osiem gemów z rzędu, by ostatecznie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Jej przeciwniczką była doświadczona Diane Parry z Francji.
Katastrofalny początek i historyczna seria
Mecz rozpoczął się od prawdziwego koszmaru dla Andriejewej. Francuzka błyskawicznie przejęła inicjatywę, grając niezwykle agresywnie i precyzyjnie. W efekcie Parry prowadziła już 6:1, 2:0, mając przy tym breaka na swoją korzyść. Sytuacja wydawała się być przesądzona, a Andriejewa sprawiała wrażenie kompletnie zagubionej na korcie.
„To był jeden z tych momentów, w których musisz znaleźć w sobie coś ekstra. Nie myślałam o wyniku, tylko o każdym kolejnym punkcie” – miała powiedzieć po meczu Andriejewa, cytowana przez serwis Sport.pl.
I właśnie wtedy nastąpił zwrot akcji, który przejdzie do historii turnieju. Rosjanka, mająca zaledwie 18 lat, odnalazła swoją najlepszą grę. Zaczęła nie tylko wygrywać gemy, ale robiła to w sposób dominujący. W ciągu kilkudziesięciu minut wygrała osiem gemów z rzędu, co pozwoliło jej nie tylko odrobić straty, ale i przejąć prowadzenie w drugim secie.
Klucz do sukcesu: psychika i taktyka
Eksperci zwracają uwagę na kilka kluczowych elementów, które pozwoliły Andriejewej na tak spektakularny powrót:
- Zmiana taktyki serwisowej: Andriejewa zaczęła serwować znacznie agresywniej, zdobywając więcej punktów asem.
- Dominacja z głębi kortu: Rosjanka zepchnęła Parry za linię końcową, wymuszając błędy rywalki.
- Niezachwiana psychika: Pomimo katastrofalnego początku, Andriejewa nie straciła wiary w zwycięstwo.
„To pokazuje jej niesamowitą dojrzałość jak na tak młody wiek. Wiele doświadczonych zawodniczek poddałoby się przy takiej przewadze przeciwniczki” – komentował dla agencji Reuters były tenisista i komentator.
Dramatyczny finisz i awans
Nawet po wygraniu ośmiu gemów z rzędu mecz nie był jeszcze rozstrzygnięty. Diane Parry, będąca już na skraju załamania, znalazła w sobie siły, by odrobić breaka i doprowadzić do tie-breaka w drugim secie. W decydującej „dziesiątce” jednak ponownie lepsza była Andriejewa, która ostatecznie wygrała spotkanie wynikiem 1:6, 7:6(5), 6:3.
Awans do czwartej rundy Australian Open to dla Mirry Andriejewej potwierdzenie, że należy do ścisłej światowej czołówki. Jej postawa w tym meczu z pewnością zapisze się w pamięci kibiców jako jedna z największych bitew turnieju.
Foto: www.unsplash.com
















