Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego zaskakującym ruchem prawnym
Małgorzata Manowska, Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, podjęła bezprecedensowy krok prawny, kwestionując jedną z fundamentalnych zasad polskiego systemu władzy. Skierowała do Trybunału Konstytucyjnego wniosek, w którym domaga się uznania instytucji kontrasygnaty premiera za niezgodną z konstytucją. Ten ruch interpretowany jest przez środowiska prawnicze jako otwarte wyzwanie rzucone obecnemu kształtowi relacji między władzą sądowniczą a wykonawczą.
Sedno sprawy: kto blokuje wymiar sprawiedliwości?
W wystąpieniu telewizyjnym dla TV Republika, Manowska jasno określiła swoje stanowisko. „Niedopuszczalne jest, aby władza wykonawcza w osobie premiera blokowała wymiar sprawiedliwości” – stwierdziła, odnosząc się do praktycznego aspektu kontrasygnaty. Instytucja ta, wywodząca się z tradycji parlamentarno-gabinetowych, polega na tym, że określone akty prawne lub decyzje wymagają dla swej ważności podpisu nie tylko właściwego ministra, ale również premiera.
„Chodzi o zasadniczą kwestię niezależności sądownictwa. Jeśli premier poprzez brak kontrasygnaty może wstrzymywać kluczowe decyzje dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, narusza to trójpodział władz” – argumentowała Manowska.
Kontekst prawny i polityczny wniosku
Wniosek Manowskiej wpisuje się w trwający od lat spór o kształt i granice niezależności sądów w Polsce. Eksperci wskazują, że kwestionowanie kontrasygnaty premiera dotyka sedna mechanizmów kontroli i równowagi między władzami.
W praktyce, kontrasygnata premiera może dotyczyć m.in.:
- Niektórych rozporządzeń ministra sprawiedliwości dotyczących organizacji sądownictwa.
- Decyzji o charakterze finansowym lub kadrowym o szerszym znaczeniu dla Sądu Najwyższego.
- Aktów prawnych wymagających koordynacji międzyresortowej.
Przeciwnicy tego ruchu wskazują, że kontrasygnata jest kluczowym elementem zapewniającym spójność działań rządu i odpowiedzialność premiera przed parlamentem za całość polityki państwa. Jej zniesienie w obszarze sprawiedliwości mogłoby, ich zdaniem, prowadzić do nadmiernej autonomizacji tej władzy.
Możliwe konsekwencje orzeczenia TK
Trybunał Konstytucyjny, rozpatrując wniosek, stanie przed dylematem o fundamentalnym znaczeniu. Uznanie kontrasygnaty za niekonstytucyjną oznaczałoby poważną zmianę w systemie prawnym, wzmacniając pozycję samodzielnych organów sądowniczych. Z drugiej strony, utrzymanie obecnego stanu prawnego podkreśliłoby rolę premiera jako gwaranta jednolitej polityki rządu.
Decyzja TK będzie miała nie tylko wymiar prawny, ale i głęboko polityczny. W zależności od rozstrzygnięcia, może stać się nowym punktem zapalnym w relacjach między władzą sądowniczą a rządem, lub przeciwnie – doprowadzić do ich pewnego uregulowania. Sprawa ta z pewnością znajdzie się w centrum debaty publicznej w najbliższych miesiącach, stanowiąc kolejny rozdział w dyskusji o kształcie polskiego państwa prawa.
Foto: www.unsplash.com
















