Sprawa, która wstrząsnęła Polską
Minęło już kilkanaście lat od lipcowej nocy 2010 roku, kiedy to Iwona Wieczorek wyszła z sopockiego klubu i zaginęła bez śladu. Pomimo upływu czasu, sprawa ta nie przestaje być przedmiotem zainteresowania mediów i opinii publicznej. Teraz, w programie „Kulisy spraw”, dziennikarz TVN Jakub Stachowiak przedstawia nowe, niepokojące informacje, które mogłyby – jego zdaniem – zrewolucjonizować śledztwo.
Gdyby tę sprawę wtedy rzetelnie sprawdzono, być może dziś wiedzielibyśmy, co stało się z Iwoną – mówi wprost Jakub Stachowiak.
„Grzech pierworodny” śledztwa
Według relacji dziennikarza, już na samym początku doszło do poważnych zaniedbań. Policja, zalewana dziesiątkami fałszywych tropów i sprzecznych zeznań, miała nie docenić kluczowego wątku. Świadek, którego zeznania mogły być kluczowe, miał skłamać w fundamentalnej kwestii. Co więcej, osoba ta do dziś nie jest w stanie przedstawić wiarygodnego alibi na czas zaginięcia młodej kobiety.
Świadek bez alibi: wątek, który mógł zmienić wszystko
Stachowiak w swoim materiale podkreśla, że śledczy skupili się na ponad 20 różnych wersjach wydarzeń i przesłuchali około 40 świadków. W tym gąszczu informacji jeden, potencjalnie najważniejszy, wątek miał zostać zbagatelizowany lub przeoczony.
- Kluczowy świadek złożył zeznania, które później okazały się nieprawdziwe.
- Osoba ta nie ma potwierdzonego alibi na krytyczny okres.
- Dokładna weryfikacja tej osoby na wczesnym etapie mogła poprowadzić śledztwo w zupełnie innym kierunku.
Dziennikarz „Superwizjera” nie podaje personaliów tej osoby, zaznaczając, że nie chce utrudniać pracy służbom. Jego zdaniem, jest to przykład tzw. „grzechu pierworodnego” śledztwa – błędu na starcie, który zaważył na całym późniejszym toku dochodzenia.
Niezamknięta księga
Sprawa Iwony Wieczorek pozostaje otwarta. Pomimo tysięcy przeanalizowanych godzin nagrań monitoringu, setek przesłuchanych osób i wielokrotnego przeczesywania terenu, podstawowe pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi: co stało się z Iwoną? Ujawnione przez Stachowiaka informacje rzucają nowe światło na początkową fazę śledztwa i każą zadać pytanie, czy szansa na wyjaśnienie tajemnicy nie została zaprzepaszczona już w pierwszych tygodniach po zaginięciu.
Rodzina i przyjaciele Iwony wciąż czekają na prawdę. Nowe doniesienia, choć bolesne, dają iskierkę nadziei, że może istnieć ścieżka, która nie została jeszcze dokładnie zbadana. Czy prokuratura odniesie się do tych rewelacji i podejmie kolejne czynności? Czas pokaże. Na razie sprawa jednej z najgłośniejszych zaginięć w Polsce znów wraca na pierwsze strony gazet, przypominając, że każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, może mieć kluczowe znaczenie.
















