Chaos zamiast świętowania
Holenderska policja określiła minioną noc sylwestrową jako jedną z najbardziej brutalnych w ostatnich latach. Tradycyjne świętowanie przełomu roku zamieniło się w serię niebezpiecznych incydentów, które postawiły służby ratunkowe w stan najwyższej gotowości.
Ofiary śmiertelne i liczne interwencje
Jak podają lokalne media, w wyniku wypadków związanych z nieodpowiedzialnym używaniem fajerwerków odnotowano ofiary śmiertelne. Służby ratownicze były wzywane do setek interwencji w całym kraju. Do najbardziej niepokojących zdarzeń należały:
- Celowe podpalenia pojazdów i kontenerów na śmieci
- Rzucanie petard i innych materiałów pirotechnicznych w kierunku policjantów, strażaków i pracowników pogotowia ratunkowego
- Powstawanie niekontrolowanych pożarów w wyniku używania nielegalnych fajerwerków
To była jedna z najgorszych nocy, jakie pamiętamy. Agresja wobec naszych zespołów była niespotykana. Zamiast pomagać w nagłych przypadkach, musieliśmy często walczyć o własne bezpieczeństwo – relacjonuje rzecznik jednej z regionalnych jednostek policji.
Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa
Władze wielu holenderskich miast, przewidując problemy, wprowadziły w tym roku zaostrzone środki ostrożności. W niektórych dzielnicach obowiązywał całkowity zakaz odpalania fajerwerków, zwiększono też liczbę patroli policyjnych. Mimo tych działań, skala incydentów przerosła oczekiwania.
Długofalowe konsekwencje
Eksperci ds. bezpieczeństwa publicznego wskazują, że tegoroczne wydarzenia mogą przyspieszyć debatę nad całkowitym zakazem sprzedaży fajerwerków osobom prywatnym w Holandii. Coraz głośniej mówi się też o potrzebie zwiększenia kar za ataki na służby ratunkowe. Koszty interwencji oraz szkód materialnych są szacowane na miliony euro.
Miniona noc postawiła pod znakiem zapytania tradycję hucznego świętowania Sylwestra. Dla holenderskich służb i mieszkańców najbardziej dotkniętych chaosem, był to bolesny sprawdzian, który pokazał, jak cienka jest granica między zabawą a niekontrolowaną przemocą.
















