Brutalna noc w Olsztynie
W nocy z 8 na 9 października 2023 roku w jednym z mieszkań w Olsztynie doszło do zdarzenia, które na trwałe odcisnęło piętno na rodzinie i lokalnej społeczności. 22-letni Mateusz S. zadzwonił na numer alarmowy 112, informując dyspozytora, że zabił swojego ojca, 66-letniego Władysława S. W rozmowie z operatorami twierdził, że działał w obronie własnej. Na miejsce natychmiast wysłano patrole policji oraz zespół ratownictwa medycznego.
Interwencja służb i tragiczne odkrycie
Funkcjonariusze, którzy jako pierwsi dotarli do mieszkania, zastali makabryczny widok. 66-letni Władysław S. nie dawał już oznak życia. Jak wynika z akt sprawy, mężczyzna doznał licznych, głębokich ran kłutych, które spowodowały rozległą utratę krwi. Ratownicy medyczni mogli jedynie stwierdzić jego zgon. 22-letni syn, Mateusz S., został natychmiast zatrzymany. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa z art. 148 § 1 kodeksu karnego, zagrożonego karą pozbawienia wolności od 8 do 25 lat, a nawet dożywociem.
Śledztwo i proces ujawniły mroczne szczegóły rodzinnych relacji, które przez lata miały być naznaczone konfliktami.
Proces i wersja oskarżonego
Podczas procesu przed Sądem Okręgowym w Olsztynie Mateusz S. konsekwentnie utrzymywał, że działał w stanie wyższej konieczności. Przedstawiał siebie jako ofiarę długoletniej, domowej tyranii. Jego obrońcy argumentowali, że atak na ojca był aktem desperackiej samoobrony, wywołanym eskalacją przemocy ze strony starszego mężczyzny w tamtą feralną noc. Prokuratura i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, którym była siostra zabitego, podważali tę wersję.
Dowody przemawiały przeciwko oskarżonemu
Sąd, analizując materiał dowodowy, w tym zeznania świadków, opinie biegłych oraz dowody rzeczowe, nie uznał argumentacji obrony za wiarygodną. Uznano, że użyta przez sprawcę siła i sposób zadania ciosów znacznie przekraczały granice niezbędnej obrony. W uzasadnieniu wyroku wskazano na szczególne okrucieństwo czynu.
„Sąd nie znalazł podstaw do uznania, że działanie oskarżonego mieściło się w granicach obrony koniecznej. Charakter i liczba ran zadanych ofierze świadczą o zamiarze pozbawienia jej życia, a nie o odparciu bezpośredniego, bezprawnego zamachu” – można było usłyszeć podczas ogłaszania sentencji.
Wyrok sądu
Po długotrwałym procesie Sąd Okręgowy w Olsztynie wydał wyrok. Mateusz S. został uznany za winnego zabójstwa i skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Sąd nie zastosował wobec niego nadzwyczajnego obostrzenia w postaci dożywocia, ale wymierzył karę w górnym zakresie wideł przewidzianych za to przestępstwo. Wyrok nie jest prawomocny – obrona zapowiedziała apelację.
Sprawa ta jest tragicznym przykładem, jak niewyjaśnione, latami narastające konflikty rodzinne mogą prowadzić do nieodwracalnych tragedii. Dla społeczności Olsztyna pozostaje bolesnym wspomnieniem, a dla wymiaru sprawiedliwości – kolejnym, trudnym orzeczeniem na granicy prawa karnego i ludzkich dramatów.
















