Dwie godziny walki z paniką w lesie
25-letnia kobieta, która wybrała się na grzybobranie w okolicach Góry w województwie dolnośląskim, przeżyła prawdziwy koszmar. Spędziła blisko dwie godziny na bezskutecznym poszukiwaniu wyjścia z lasu, coraz bardziej zdesperowana i przerażona.
Kiedy grzybobranie zamienia się w koszmar
Jak relacjonują policjanci, młoda kobieta początkowo sądziła, że szybko odnajdzie właściwą drogę. Jednak z każdą kolejną minutą orientowała się, że jest coraz bardziej zagubiona. Las w okolicach Góry jest gęsty i rozległy, co dodatkowo utrudniało orientację w terenie.
Poszkodowana była już zrezygnowana i przerażona, gdy zdecydowała się na wezwanie pomocy
- relacjonują funkcjonariusze.
Klucz do ratunku: naładowany telefon
Policja podkreśla, że cała historia zakończyła się szczęśliwie dzięki jednej, pozornie banalnej rzeczy. Kobieta miała przy sobie naładowany telefon komórkowy, co umożliwiło jej wezwanie pomocy.
Funkcjonariusze przypominają, że wiele osób zapomina o tym podstawowym zabezpieczeniu podczas wycieczek do lasu:
- Zawsze sprawdzaj poziom naładowania baterii przed wyjściem
- Zabierz ze sobą powerbank na dłuższe wyprawy
- Zapisz w telefonie numery alarmowe
- Pobierz aplikację z mapami offline
Jak uniknąć podobnych sytuacji?
Eksperci od survivalu radzą, aby przed każdą wycieczką do lasu:
Planować trasę – zapoznać się z mapą terenu i zaznaczyć charakterystyczne punkty.
Informować bliskich – zawsze powiedzieć komuś, gdzie się idzie i kiedy planuje się powrót.
Zabrać podstawowy ekwipunek – nie tylko telefon, ale także latarkę, gwizdek i ciepłą odzież.
Dzięki szybkiej interwencji policji i obecności naładowanego telefonu, 25-letnia grzybiarka została odnaleziona i bezpiecznie wyprowadzona z lasu. Funkcjonariusze przypominają: „Telefon to często jedyne łącze ze światem, gdy zgubimy się w lesie. Dbajmy o to, aby był naładowany”.
Foto: www.unsplash.com
















