More forecasts: Weather Warsaw 30 days
Home / Świat / Bomby nie uleczą irańskiego imperium zła. Putin wygrywa na chaosie

Bomby nie uleczą irańskiego imperium zła. Putin wygrywa na chaosie

Vladimir Putin map

W ostatnich dniach świat z niepokojem obserwował kolejną eskalację napięć na Bliskim Wschodzie. Ataki na Iran, choć wstrząsnęły regionem, w szerszej, geopolitycznej perspektywie zdają się potwierdzać tezę, że głównym beneficjentem globalnego chaosu pozostaje Rosja Władimira Putina. Mimo że Iran jest osłabionym sojusznikiem Kremla, bezpośrednim skutkiem obecnych wydarzeń jest legitymizacja polityki siły, na której zbudowano współczesną rosyjską doktrynę imperialną.

Sojusz osłabionych gigantów

Iran od lat zmaga się z poważnymi problemami wewnętrznymi: gospodarka pogrążona jest w głębokim kryzysie zaostrzonym przez międzynarodowe sankcje, a społeczeństwo coraz śmielej wyraża niezadowolenie z rządów teokratycznych. To czyni go mniej przewidywalnym, lecz wciąż niezwykle ważnym partnerem dla Rosji, która sama prowadzi wyczerpującą wojnę na Ukrainie. Sojusz ten opiera się na wspólnym oporze wobec Zachodu, jednak każdy z partnerów jest znacząco osłabiony własnymi konfliktami i wyzwaniami.

Eksperci ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę, że długoterminowy bilans dla Moskwy może być niekorzystny. Osłabienie Teheranu redukuje liczbę wiarygodnych sojuszników, zdolnych do odwracania uwagi i zasobów Zachodu od ukraińskiego frontu. Na razie jednak, w krótkiej perspektywie, każdy konflikt, który angażuje Stany Zjednoczone i ich sojuszników poza Europą Wschodnią, jest na rękę Kremlowi.

Legitymizacja polityki siły

Kluczowym aspektem obecnej sytuacji jest nie tyle sam atak, co jego symbolika i konsekwencje dla międzynarodowego porządku prawnego. Jak zauważają analitycy, użycie siły militarnej poza tradycyjnymi ramami prawa międzynarodowego staje się coraz powszechniejszą praktyką. Rosja, dokonując inwazji na Ukrainę, odrzuciła podstawowe zasady suwerenności i integralności terytorialnej. Działania innych mocarstw, nawet w odpowiedzi na realne prowokacje, utrwalają niebezpieczny precedens.

Przy wszystkich ogromnych różnicach, atak legitymizuje politykę siły. W globalnej grze, gdzie normy prawne ustępują miejsca prawu silniejszego, głównym wygranym jest ten, kto tę grę zapoczątkował i kto najskuteczniej w niej manewruje – Władimir Putin.

Ta legitymizacja jest niezwykle cenna dla rosyjskiego przywódcy. Umożliwia mu przedstawianie własnych agresywnych działań nie jako wyjątkowy akt barbarzyństwa, lecz jako część nowej, brutalnej normalności w stosunkach międzynarodowych, w której każdy gracz dąży do realizacji swoich interesów za pomocą dostępnych środków.

Kto traci na regionalnej destabilizacji?

Oprócz oczywistych ofiar – ludności cywilnej w strefach konfliktu – głównymi przegranymi są stabilność i przewidywalność. Unia Europejska, już obciążona kryzysem uchodźczym i wsparciem dla Ukrainy, musi mierzyć się z widmem kolejnej fali niestabilności u swoich południowych granic. Państwa regionu Zatoki Perskiej, mimo chłodnych relacji z Iranem, obawiają się efektu domina i niekontrolowanej wojny, która zagroziłaby szlakom handlowym i bezpieczeństwu energetycznemu.

  • Izrael znajduje się w stanie permanentnego zagrożenia, a jego działania odwetowe wpisują się w błędne koło przemocy.
  • Stany Zjednoczone zostają wciągnięte w kolejny kosztowny – politycznie i militarnie – konflikt, co odciąga zasoby i uwagę od rywalizacji z Chinami i wsparcia dla Europy.
  • Międzynarodowe instytucje, takie jak ONZ, są marginalizowane, tracąc zdolność do mediacji i egzekwowania prawa.

W tej rozgrywce Putin zdaje się grać partię szachów, w której każdy ruch przeciwnika, nawet pozornie wymierzony w jego sojusznika, można obrócić na swoją korzyść, podsycając ogólny chaos i podważając spójność zachodniego sojuszu.

Perspektywy na przyszłość

Czy bomby mogą uleczyć „imperium zła”? Retoryczne sformułowanie zawarte w tytule sugeruje, że rozwiązania militarne są dalece niewystarczające. Iran, jako państwo-cywilizacja o głębokich historycznych korzeniach, nie ulegnie zewnętrznej presji siłowej. Jego wewnętrzna transformacja, jeśli w ogóle nastąpi, będzie wynikiem długotrwałych procesów społecznych i gospodarczych.

Tymczasem Rosja, wykorzystując każdą okazję do osłabienia jednolitego frontu Zachodu, umacnia swoją pozycję jako rozgrywający. Ostateczny bilans tej wojny – rozumianej jako globalna walka o nowy porządek – nie jest jeszcze przesądzony. Na razie jednak, w chwili obecnej, to Władimir Putin zbiera polityczne żniwo z pola, które zostało zaorane przez wzajemne ataki i eskalację napięć, do których sam w znacznym stopniu się przyczynił. Bomby nie leczą, a jedynie pogłębiają rany, z których najskuteczniej potrafią korzystać autorzy globalnego nieładu.

Foto: images.pexels.com

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *