Monika Miller, znana polska modelka i celebrytka, po długiej i wyczerpującej diagnostyce w końcu poznała przyczynę swojego złego samopoczucia. W szczerej relacji na Instagramie oraz w rozmowie z kanałem „Pacjenci” ujawniła, że cierpi na tężyczkę oraz uszkodzenie układu przywspółczulnego. Te schorzenia są bezpośrednią przyczyną nawracających, nagłych utrat przytomności, które od dłuższego czasu paraliżowały jej życie zawodowe i prywatne.
Kim jest Monika Miller?
Monika Miller to postać dobrze znana w polskim show-biznesie. Zaczynała karierę jako modelka, zdobywając tytuł Miss Polski Nastolatek w 2004 roku. Później pojawiała się w programach telewizyjnych, reality show oraz aktywnie prowadziła media społecznościowe, dzieląc się z fanami fragmentami swojego życia. Jej walka z niewyjaśnionymi omdleniami stała się publiczna, gdy zaczęła opisywać na Instagramie kolejne epizody złego samopoczucia i trudności w normalnym funkcjonowaniu.
Tężyczka i uszkodzenie układu przywspółczulnego – co wykazały badania?
Po serii specjalistycznych konsultacji i badań, u Miller zdiagnozowano dwie powiązane ze sobą dolegliwości. Pierwszą jest tężyczka, zaburzenie neurologiczne charakteryzujące się nadpobudliwością nerwowo-mięśniową, które może objawiać się mrowieniem, skurczami mięśni, a w cięższych przypadkach – napadami przypominającymi padaczkę, prowadzącymi do utraty przytomności. Drugim elementem diagnozy jest uszkodzenie części układu nerwowego zwanego przywspółczulnym. Ten fragment autonomicznego układu nerwowego odpowiada za odpoczynek, trawienie i ogólnie za wyciszenie organizmu. Jego dysfunkcja może prowadzić do nagłych spadków ciśnienia tętniczego, zawrotów głowy i omdleń wazowagalnych, co idealnie tłumaczy zgłaszane przez modelkę objawy.
„To wyjaśnia te wszystkie nagłe zasłabnięcia, które były dla mnie i moich bliskich tak przerażające. Wreszcie wiem, z czym walczę” – powiedziała Miller w wywiadzie.
Co to jest tężyczka i skąd się bierze?
Tężyczka (tetania) to zespół objawów spowodowany najczęściej zaburzeniami gospodarki wapniowo-magnezowej lub alkalozą (zasadowicą) metaboliczną, często wywoływaną przez przewlekły stres i nieprawidłowy oddech (tzw. hiperwentylację). W organizmie dochodzi wówczas do nadmiernej pobudliwości nerwów obwodowych. Nie jest to choroba sama w sobie, lecz objaw innych problemów zdrowotnych. Jej leczenie wymaga kompleksowego podejścia: suplementacji brakujących pierwiastków, pracy nad redukcją stresu, fizjoterapii oddechowej oraz często psychoterapii. Diagnoza bywa trudna i opóźniona, ponieważ objawy są niespecyficzne i mogą naśladować inne schorzenia, jak właśnie padaczkę czy choroby serca.
Historia walki o zdrowie
Droga Moniki Miller do postawienia właściwej diagnozy była długa i kręta. Celebrytka wielokrotnie publicznie mówiła o swoim złym samopoczuciu, nagłych zasłabnięciach i lęku przed kolejnym atakiem. Te dolegliwości uniemożliwiały jej planowanie dnia, podróże i normalną pracę. Jej otwartość w mediach społecznościowych spotkała się z ogromnym odzewem ze strony fanów, wielu z których zgłaszało podobne, nierozpoznane problemy. Historia Miller pokazuje, jak ważna jest wytrwałość w szukaniu przyczyn swoich dolegliwości i konsultacja z odpowiednimi specjalistami – w tym przypadku najprawdopodobniej neurologami, endokrynologami lub lekarzami medycyny stylu życia.
Obecnie Monika Miller skupia się na wdrożeniu odpowiedniego leczenia i rehabilitacji. Jej przypadek zwraca również uwagę społeczną na problemy osób cierpiących na rzadkie lub trudne do zdiagnozowania schorzenia neurologiczne. Publiczne dzielenie się tak osobistymi walkami przez znane osoby może pomóc w destygmatyzacji tych chorób i dać nadzieję innym pacjentom, którzy wciąż szukają odpowiedzi na pytania o swoje zdrowie.
Foto: images.iberion.media
















