Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad istotnymi zmianami w systemie badań technicznych pojazdów. Głównym celem nowelizacji jest uszczelnienie procedur i wyeliminowanie luk prawnych, które umożliwiały dokonywanie przeglądów bez pełnej i wiarygodnej identyfikacji aut, zwłaszcza tych sprowadzanych z krajów spoza Unii Europejskiej.
Koniec z „kreatywną” identyfikacją
Dotychczasowa praktyka na niektórych stacjach diagnostycznych, polegająca na akceptowaniu niekompletnych lub wątpliwych dokumentów w celu identyfikacji pojazdu, ma zostać definitywnie zakończona. Projektowane przepisy mają nałożyć na diagnostów obowiązek weryfikacji pojazdu wyłącznie na podstawie oficjalnego dokumentu identyfikacyjnego, takiego jak dowód rejestracyjny lub jego zagraniczny odpowiednik. Bez takiego dokumentu rozpoczęcie badania technicznego będzie niemożliwe.
Walka z nielegalnymi importami
Nowe regulacje są bezpośrednią odpowiedzią na rosnący problem aut sprowadzanych z rynków pozaeuropejskich, głównie z Azji i Ameryki Północnej. Pojazdy te, często nie spełniające europejskich norm bezpieczeństwa czy emisji spalin, bywały rejestrowane i dopuszczane do ruchu z wykorzystaniem niejasnych procedur. Kluczowym elementem zmian ma być integracja systemu informatycznego stacji kontroli pojazdów z centralnymi rejestrami, co uniemożliwi przeprowadzenie badania dla auta o niezweryfikowanej lub nieprawdziwej historii.
Eksperci branży motoryzacyjnej od lat alarmowali, że luki w systemie pozwalają na legalizację pojazdów o nieznanym pochodzeniu, czasem powypadkowych lub z przekręconym licznikiem. Nowe prawo ma to zmienić, stawiając na transparentność i pełną identyfikowalność każdego badanego samochodu.
Co to oznacza dla kierowców?
Dla przeciętnego użytkownika pojazdu, który posiada komplet prawidłowych dokumentów, zmiany nie powinny być odczuwalne. Procedura badania pozostanie taka sama. Problem pojawi się jednak w przypadku kierowców, którzy kupili auto bez pełnej dokumentacji lub z dokumentami wzbudzającymi wątpliwości.
- Obowiązkowy dokument: Podstawą do rozpoczęcia przeglądu będzie fizyczne okazanie ważnego dowodu rejestracyjnego.
- Weryfikacja VIN: Numer nadwozia (VIN) będzie musiał być zgodny z numerem zapisanym w dokumencie. Diagnosta nie będzie mógł polegać wyłącznie na odczycie z tabliczki znamionowej.
- Automatyczna blokada: W przypadku braku zgodności lub braku auta w systemie, stacja diagnostyczna nie będzie mogła wydać pozytywnego wyniku badania, a próba taka zostanie odnotowana.
Zmiany mają również na celu ochronę samych diagnostów, którzy często byli stawiani w sytuacji presji ze strony klientów, by „jakoś” przeprowadzić badanie. Teraz, dzięki jasnym przepisom, będą mogli powołać się na konkretny paragraf, odmawiając wykonania usługi przy niekompletnej dokumentacji.
Kiedy wejdą nowe przepisy?
Projekt jest obecnie na etapie konsultacji międzyresortowych. Szacuje się, że nowe regulacje mogą wejść w życie w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy. Przed ich wprowadzeniem planowana jest szeroka kampania informacyjna skierowana zarówno do właścicieli stacji kontroli pojazdów, jak i do wszystkich kierowców. Ma to zapobiec chaosowi i nagłym problemom z uzyskaniem ważnego badania technicznego.
Ministerstwo podkreśla, że głównym celem jest bezpieczeństwo na drogach i uczciwość rynku motoryzacyjnego. Zaostrzenie przepisów dotyczących przeglądów to kolejny krok, po niedawnych zmianach w homologacji, mający na celu wyeliminowanie z polskich dróg pojazdów, które nie powinny na nich legalnie się znajdować. Długofalowo ma to przełożyć się na statystyki wypadków oraz na wartość rynku wtórnego, który zostanie oczyszczony z wątpliwych egzemplarzy.
Foto: pliki.farmer.pl
















