Tragiczna śmierć kierowcy ciężarówki w Raculi
Wstrząsająca historia śmierci 46-letniego Marcina z Puław, który został śmiertelnie pogryziony przez psy podczas przerwy w podróży, poruszyła cały kraj. Do tragedii doszło na parkingu przy trasie S3 w województwie lubuskim, gdzie zawodowy kierowca ciężarówki postanowił zrobić sobie przerwę i udać się na grzyby.
Ostatnie chwile życia
Jak ustalili śledczy, mężczyzna został zaatakowany przez trzy psy, które uciekły z pobliskiej, prywatnej strzelnicy. Zwierzęta były agresywne i niezwykle niebezpieczne. Świadkowie, którzy próbowali pomóc, nie byli w stanie odeprzeć ataku rozwścieczonych psów.
To był mój jedyny syn. Chciał po prostu być szczęśliwy…
Te przejmujące słowa wypowiedział ojciec zmarłego, pan Jerzy, w reportażu programu „Uwagi!” TVN. W głosie starszego mężczyzny słychać ból i niedowierzanie, że jego dziecko odeszło w tak potworny sposób.
Okoliczności tragedii
Marcin był doświadczonym kierowcą zawodowym, który regularnie pokonywał trasy krajowe. Tego feralnego dnia postanowił skorzystać z przydrożnego parkingu, by odpocząć i zebrać grzyby w pobliskim lesie. Niestety, nie zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństwa, jakie na niego czekało.
Trzy psy, które go zaatakowały, należały do właściciela prywatnej strzelnicy. Zwierzęta najwyraźniej wydostały się z ogrodzonego terenu i zaczęły grasować w okolicy. Służby prowadzą obecnie dochodzenie w sprawie zaniedbań w zabezpieczeniu zwierząt.
Reakcja służb i świadków
Na miejsce wezwano policję, pogotowie ratunkowe i straż pożarną. Niestety, gdy pomoc dotarła na miejsce, Marcin nie dawał już znaków życia. Świadkowie zdarzenia byli w szoku, opisując agresję psów jako niepohamowaną i przerażającą.
Lekarze, którzy badali ciało ofiary, stwierdzili liczne i głębokie rany kłute oraz szarpane, które spowodowały masywny krwotok i wstrząs. Mężczyzna nie miał szans na przeżycie w takich okolicznościach.
Życie przed tragedią
Jak opowiada ojciec zmarłego, Marcin był osobą pogodną i pracowitą. Kochał swoją pracę, choć wiązała się z długimi rozstaniami z rodziną. Miał plany na przyszłość, marzenia i nadzieje, które brutalnie przerwała ta tragedia.
Rodzina i przyjaciele zapamiętają go jako człowieka o wielkim sercu, zawsze gotowego do pomocy innym. Jego nagła i tak okrutna śmierć pozostawiła po sobie pustkę, z którą bliscy będą się zmagać przez długie lata.
Sprawa śmierci Marcina zwróciła uwagę na problem odpowiedzialności właścicieli psów oraz konieczność właściwego zabezpieczania zwierząt, które mogą stanowić zagrożenie dla ludzi. To kolejny przypadek, który pokazuje, jak ważne jest przestrzeganie zasad bezpieczeństwa w kontaktach ze zwierzętami.
Foto: www.unsplash.com
















