Przemysław Czarnek, oficjalny kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, podczas wiecu w Wielkopolsce przedstawił kluczowe założenia programu swojej partii, kierując ostrą krytykę pod adresem obecnego rządu Donalda Tuska. Jego wystąpienie było mieszanką obietnic gospodarczych, zdecydowanej krytyki unijnych regulacji oraz retoryki, która ma trafić do przedsiębiorców sfrustrowanych biurokracją.
Atomowa obietnica i „pogonienie dziadostwa”
Jedną z najgłośniejszych zapowiedzi Czarnka był natychmiastowy powrót do projektu budowy elektrowni jądrowej w Koninie. Projekt ten, rozważany wcześniej, został zarzucony lub odsunięty w czasie przez obecną koalicję rządzącą. Czarnek określił to jako błąd, podkreślając, że energia atomowa jest niezbędna dla bezpieczeństwa energetycznego i konkurencyjności polskiej gospodarki. „To jest kwestia naszego bezpieczeństwa i suwerenności. Wrócimy do tego projektu bez zbędnej zwłoki” – deklarował polityk.
W swoim przemówieniu nie stronił od mocnych, kolokwialnych sformułowań, zapowiadając „pogonienie dziadostwa”, co zostało odebrane jako metafora walki z nieefektywną biurokracją, skomplikowanymi procedurami oraz – w szerszym kontekście – z politykami obecnego rządu, które jego zdaniem hamują rozwój Polski.
Ulgi dla przedsiębiorców: koniec KSeF i rewolucja podatkowa
Centralnym punktem programu ekonomicznego przedstawionego przez Czarnka są obietnice skierowane bezpośrednio do środowiska biznesowego. Polityk złożył uroczyste przyrzeczenie o zniesieniu obowiązkowego Systemu KSeF (Krajowego Systemu e-Faktur), którego wdrożenie budziło ogromne obawy wśród małych i średnich przedsiębiorców ze względu na koszty i skomplikowanie.
Koniec z obowiązkowym KSeF. Nie możemy dławić przedsiębiorczości kolejnymi, nieprzemyślanymi pomysłami urzędników – mówił Czarnek.
Zapowiedział także „radykalne odejście” od unijnej polityki klimatycznej, a w szczególności od systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU ETS), który jego zdaniem nadmiernie obciąża polski przemysł i energetykę, windując ceny i pogarszając pozycję konkurencyjną. To stanowisko wpisuje się w tradycyjny, sceptyczny wobec unijnej zielonej transformacji kurs partii rządzącej w latach 2015-2023.
Konsekwencje polityczne i gospodarcze
Eksperci wskazują, że zapowiedzi Czarnka są wyraźnym sygnałem, iż PiS zamierza budować swoją kampanię wyborczą wokół twardego, narodowo-konserwatywnego programu gospodarczego, który stawia na suwerenność energetyczną i deregulację. Propozycje te z jednej strony mogą znaleźć poparcie wśród przedsiębiorców zmęczonych zmianami legislacyjnymi, z drugiej zaś budzić poważne kontrowersje i obawy o zgodność z prawem UE oraz długoterminowymi celami klimatycznymi.
Powrót do projektu atomowego w Koninie wymagałby nie tylko ogromnych nakładów finansowych, ale także przezwyciężenia wątpliwości społecznych i środowiskowych. Z kolei jednostronne odejście od unijnych regulacji klimatycznych groziłoby poważnym konfliktem z Brukselą i potencjalnymi karami finansowymi.
Reakcje polityczne
Wypowiedzi byłego ministra edukacji i nauki spotkały się z natychmiastową reakcją obozu rządzącego. Przedstawiciele koalicji zarzucili Czarnkowi i PiS-owi populizm oraz nierealne obietnice, które mogą destabilizować gospodarkę i izolować Polskę w Unii Europejskiej. Podkreślano, że wiele z tych postulatów stoi w sprzeczności z umowami międzynarodowymi, które Polska podpisała.
Wystąpienie w Wielkopolsce stanowiło wyraźne otwarcie ofensywy programowej PiS przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi i parlamentarnymi. Przemysław Czarnek, pełniąc rolę kandydata na premiera, stara się przejąć rolę głównego krytyka rządu i jednocześnie zaprezentować się jako gwarant stabilności i kontynuacji polityki gospodarczej z lat rządów Zjednoczonej Prawicy. Jego mocny, bezpośredni język i konkretne, choć budzące debatę, obietnice mają na celu zmobilizowanie elektoratu konserwatywnego i przedsiębiorczego.
Foto: images.iberion.media
















