Regulacja dostępności fizycznej i czasowej do alkoholu jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi w walce z nadmierną konsumpcją – do takich wniosków dochodzą analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). W swoim najnowszym raporcie wskazują, że działania polegające na ograniczaniu liczby punktów sprzedaży, godzin handlu czy widoczności trunków w sklepach przynoszą wymierne efekty, porównywalne z podnoszeniem cen poprzez akcyzę.
Dostępność kluczem do konsumpcji
Eksperci PIE podkreślają, że na spożycie alkoholu wpływają trzy główne czynniki: cena, dostępność oraz normy społeczne. Podczas gdy podatki i akcyza są powszechnie uznawanym instrumentem polityki zdrowotnej, rola ograniczania dostępności bywa niedoceniana. Tymczasem, jak wynika z międzynarodowych badań, zmniejszenie liczby sklepów z alkoholem o 10% może prowadzić do spadku jego konsumpcji nawet o 2-5%. „Zmniejszenie dostępności alkoholu działa jak jego faktyczne podrożenie” – czytamy w analizie.
Polskie samorządy w akcji
Coraz więcej polskich gmin i miast decyduje się na wdrażanie lokalnych regulacji w tym zakresie. Popularne stają się uchwały rad miejskich ograniczające sprzedaż alkoholu w nocy, w okolicach szkół czy podczas dużych imprez masowych. Niektóre samorządy wprowadzają także zakazy eksponowania trunków na widoku w sklepach, zmuszając do ich chowania np. za zasłoną czy w wydzielonych, nieprzezroczystych szafach.
„To nie jest kwestia moralizatorstwa, ale zdrowia publicznego” – mówi jeden z samorządowców, cytowany w raporcie. „Widzimy korelację między łatwym dostępem do taniego alkoholu a liczbą interwencji policyjnych czy przypadków zakłócania porządku publicznego. Ograniczenie dostępności w wymiarze czasowym daje natychmiastowe, pozytywne skutki.”
Dowody z zagranicy i skuteczność „niewidzialnych” półek
Polski Instytut Ekonomiczny powołuje się na doświadczenia innych krajów. W Szkocji, po wprowadzeniu minimalnej ceny za jednostkę alkoholu oraz zaostrzeniu zasad sprzedaży, odnotowano znaczący spadek hospitalizacji związanych z zatruciem alkoholowym. Z kolei w niektórych regionach Kanady i krajach skandynawskich, gdzie alkohol jest sprzedawany wyłącznie w państwowych monopolach o ograniczonych godzinach otwarcia, spożycie na mieszkańca jest zauważalnie niższe niż w krajach z liberalnym rynkiem.
Bardzo obiecujące są wyniki badań dotyczących samej widoczności alkoholu. Eksperymenty w sklepach wykazały, że schowanie trunków z półek przykasowych i miejsc o wysokiej ekspozycji powoduje spadek ich sprzedaży nawet o kilkanaście procent. „Alkohol na wysokości wzroku, przy kasie, działa jak impuls. Jego usunięcie z pola widzenia sprawia, że klient musi podjąć świadomą decyzję o jego poszukaniu, co często powstrzymuje przed spontanicznym zakupem” – tłumaczą analitycy.
Wyzwania i kontrowersje
Wprowadzanie takich regulacji nie odbywa się bez oporów. Przeciwko ostrym ograniczeniom protestują często przedstawiciele branży handlowej i gastronomicznej, którzy obawiają się spadku przychodów. Pojawiają się także głosy o nadmiernej ingerencji państwa w wolność wyboru obywateli.
Eksperci PIE odpowiadają na te zarzuty, wskazując na społeczne koszty nadużywania alkoholu, które w Polsce szacuje się na dziesiątki miliardów złotych rocznie (leczenie chorób, absencja w pracy, wypadki, przestępstwa). Ich zdaniem, polityka ograniczania dostępności powinna być elementem szerszej, zrównoważonej strategii, obejmującej także edukację i leczenie. Kluczowe jest przy tym stopniowe i przemyślane wdrażanie zmian, poparte dialogiem ze wszystkimi zainteresowanymi stronami.
Podsumowując, raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego dostarcza twardych danych wspierających tezę, że walka z alkoholizmem i jego skutkami nie może opierać się wyłącznie na podatkach. Regulacja dostępności – zarówno przestrzennej, jak i czasowej – okazuje się niezwykle skutecznym, a w niektórych aspektach może nawet skuteczniejszym narzędziem. Decydenci samorządowi i krajowi mają więc do dyspozycji kolejny, potwierdzony badaniami instrument, który może przyczynić się do poprawy zdrowia publicznego i jakości życia społecznego.
Foto: galeria.bankier.pl
















