Nowe przepisy a tradycyjne terapie
Od 4 maja 2025 roku wchodzi w życie rozporządzenie Ministra Zdrowia, które zakazuje stosowania ziela glistnika jaskółczego ziela w produktach spożywczych i suplementach diety. Decyzja ta, oparta na opinii Głównego Inspektora Sanitarnego, wynika z obaw o toksyczność rośliny – zawiera ona alkaloidy, które w większych dawkach mogą uszkadzać wątrobę i układ nerwowy. Glistnik od lat był stosowany w medycynie ludowej jako środek na brodawki, kurzajki, a także problemy skórne, jednak brak standaryzacji dawkowania budził zastrzeżenia ekspertów.
Reakcja rynku i konsumentów
Producenci preparatów z glistnikiem, takich jak maści, nalewki czy kapsułki, muszą wycofać je z obrotu do 4 maja. Sieci apteczne i sklepy zielarskie już notują zwiększone zainteresowanie – klienci wykupują ostatnie partie. Według danych firmy badawczej PMR, rynek suplementów ziołowych w Polsce wart jest około 2,5 miliarda złotych, a glistnik stanowił w nim niszowy, ale stabilny segment. Eksperci przewidują, że część pacjentów może sięgnąć po alternatywne metody, np. kwas salicylowy lub krioterapię.
Co dalej z naturalnymi terapiami?
Decyzja Ministerstwa Zdrowia wpisuje się w szerszy trend zaostrzania regulacji dotyczących suplementów diety w Unii Europejskiej. Podobne ograniczenia wprowadzono już we Francji i Niemczech dla innych roślin, np. kava kava czy efedry. Dr Anna Kowalska, fitoterapeutka z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, podkreśla: „Zioła to nie tylko łagodne substancje – wiele z nich ma silne działanie farmakologiczne. Potrzebujemy badań klinicznych, by potwierdzić bezpieczeństwo ich długotrwałego stosowania”. Dla pacjentów stosujących glistnik od lat może to być trudna zmiana, ale zdrowie publiczne stawiane jest ponad tradycją.
„To sygnał, że nawet sprawdzone domowe sposoby wymagają naukowej weryfikacji” – mówi prof. Jan Nowak, toksykolog.
Konsumenci, którzy chcą jeszcze kupić produkty z glistnikiem, powinni pospieszyć się do aptek lub sklepów zielarskich. Po 4 maja ich sprzedaż będzie nielegalna, a za złamanie przepisów grozi kara grzywny lub nawet ograniczenia wolności. W międzyczasie warto skonsultować się z dermatologiem w sprawie alternatywnych metod usuwania kurzajek – od maści z kwasem salicylowym po zabiegi laserowe.
Foto: images.pexels.com
















