Robert Taht, estoński przyjmujący, który przez lata rywalizował na boiskach PlusLigi, w niedawnym wywiadzie dla estońskich mediów ujawnił, że odrzucił propozycję gry w Polsce. Zawodnik, mający za sobą występy m.in. w GKS-ie Katowice i Indykpolu AZS-ie Olsztyn, przyznał, że oferta była „naprawdę niezłą opcją”, jednak ostatecznie zdecydował się na pozostanie za granicą.
Choć Taht nie zdradził nazwy polskiego klubu, który zabiegał o jego usługi, spekuluje się, że mogło chodzić o zespół z czołówki ligi. Estończyk od 2021 roku gra we włoskiej Serie A, reprezentując barwy Tonno Callipo Vibo Valentia, a wcześniej występował również w lidze francuskiej. Jego doświadczenie i wszechstronność na pozycji przyjmującego sprawiają, że jest cenionym zawodnikiem na europejskim rynku transferowym.
Decyzja Tahta może być zaskoczeniem dla polskich kibiców, którzy pamiętają go jako solidnego punktu drużyny. W PlusLidze rozegrał łącznie ponad 100 meczów, notując średnio 12 punktów na spotkanie. Eksperci podkreślają, że estoński siatkarz doskonale odnajduje się w silnych ligach, a jego wybór podyktowany jest prawdopodobnie chęcią rozwoju w wymagającym środowisku włoskiej Serie A, która uchodzi za jedną z najlepszych na świecie.
Przypomnijmy, że Robert Taht to także kluczowy gracz reprezentacji Estonii, z którą regularnie walczy o awans na wielkie turnieje. Jego doświadczenie z PlusLigi, gdzie mierzył się z takimi gwiazdami jak Bartosz Kurek czy Wilfredo Leon, z pewnością procentuje na arenie międzynarodowej. Czy w przyszłości zdecyduje się na powrót do Polski? Na razie pozostaje to otwarte pytanie.
Foto: images.pexels.com
















