Śmierć podczas górskiej wędrówki
Do dramatycznego zdarzenia doszło w połowie października na Podkarpaciu, w lesie niedaleko miejscowości Ustrzyki Górne. 58-letnia Edyta, doświadczona turystka, wybrała się na samotną wycieczkę w rejon połonin. Niestety, podczas marszu natknęła się na niedźwiedzia brunatnego, który zaatakował ją śmiertelnie.
Rodzina kobiety wstrząśnięta tragedią zdecydowała się przerwać milczenie. Brat zmarłej w rozmowie z mediami przyznał, że atak był błyskawiczny i brutalny. „Wszystko wskazuje na to, że niedźwiedź musiał ją szybko zabić. Nie krzyczała, nie miała szans na obronę” – powiedział, cytowany przez lokalne media.
Według wstępnych ustaleń służb leśnych, zwierzę mogło zostać sprowokowane przypadkowym zbliżeniem do legowiska lub młodych osobników. W Bieszczadach żyje obecnie około 120 niedźwiedzi, a ich populacja systematycznie rośnie. Eksperci podkreślają, że choć spotkania z drapieżnikami są rzadkie, to w ostatnich latach odnotowano wzrost liczby interwencji.
Przypadek Edyty nie jest odosobniony. W 2021 roku w słowackich Tatrach niedźwiedź śmiertelnie poranił 50-letniego grzybiarza. Z kolei w Rumunii, gdzie populacja tych zwierząt jest największa w Europie, corocznie dochodzi do kilkudziesięciu niebezpiecznych incydentów. Lekarz weterynarii i behawiorysta zwierząt dr Janusz Kowalski zwraca uwagę: „Niedźwiedź atakuje tylko wtedy, gdy czuje zagrożenie – dla siebie, swojego terytorium lub potomstwa. Kluczowe jest zachowanie dystansu i unikanie głośnych zachowań w lesie”.
Po tragedii służby leśne apelują do turystów o rozwagę. Zalecają poruszanie się wyłącznie oznakowanymi szlakami, unikanie wędrówek po zmroku oraz noszenie przy sobie specjalnych odstraszaczy, np. sprejów na niedźwiedzie. Władze Bieszczadzkiego Parku Narodowego rozważają także wprowadzenie dodatkowych tablic ostrzegawczych w rejonach o podwyższonym ryzyku.
Śmierć 58-latki wstrząsnęła lokalną społecznością. Jej bliscy zapowiedzieli, że będą apelować o lepsze oznakowanie tras i większą edukację turystów. Sprawę bada także prokuratura, która wykluczyła na razie udział osób trzecich.
Foto: images.pexels.com














