Fiński szkoleniowiec hokejowej kadry Polski, Pekka Tirkkonen, nie krył rozczarowania po sobotnim meczu z Francją w mistrzostwach świata. Jego podopieczni ulegli rywalom dopiero po serii rzutów karnych, przegrywając 2:3. Kluczowym momentem spotkania okazała się kontuzja Kamila Wałęgi, która wykluczyła go z gry już w pierwszej tercji. Zdaniem trenera, ta sytuacja znacząco wpłynęła na przebieg całego meczu.
– Strata tak ważnego zawodnika na początku starcia była dla nas jak zły sen. Mimo to zdołaliśmy utrzymać korzystny wynik, a nawet wywalczyć dodatkową motywację. Żałuję straconych punktów, ale wciąż mamy realne szanse na awans do elity – skomentował Tirkkonen w rozmowie z mediami.
Polska drużyna od dawna walczy o utrzymanie się w gronie najlepszych. W historii występów w elicie, biało-czerwoni tylko raz zdołali awansować do ćwierćfinału – w 1976 roku. Obecnie zespół zajmuje pozycję w środku tabeli grupy B, a każdy punkt jest na wagę złota. Eksperci zwracają uwagę, że kontuzje kluczowych graczy, takich jak Wałęga, mogą poważnie osłabić szanse reprezentacji w decydujących meczach.
Francja, choć nie jest faworytem turnieju, od kilku lat systematycznie podnosi swój poziom. W ostatnich pięciu spotkaniach z Polską wygrała trzy razy, co świadczy o rosnącej przewadze rywala. Mimo to, polski zespół pokazał charakter, doprowadzając do dogrywki i rzutów karnych. Kolejne starcia, zwłaszcza z niżej notowanymi ekipami, będą kluczowe dla utrzymania szans na pozostanie w elicie.
– Musimy wyciągnąć wnioski z tej porażki i skupić się na nadchodzących meczach. Każdy zawodnik wie, że gra o awans jest w naszych rękach – dodał Tirkkonen.
Foto: images.pexels.com













