Zaskakujący zwrot w walce o brązowy medal PlusLigi
Trzeci mecz rywalizacji o trzecie miejsce w siatkarskiej PlusLidze przyniósł emocje, których nikt się nie spodziewał. PGE Projekt Warszawa, prowadzący w serii 2:0, stanął przed szansą zamknięcia rywalizacji na własnym parkiecie. Jednak Asseco Resovia Rzeszów pokazała charakter, wygrywając 3:2 na Torwarze i przedłużając serię do czwartego spotkania.
Kapitan warszawskiej drużyny, Damian Wojtaszek, w pomeczowym wywiadzie nie ukrywał rozczarowania. – „Nie złamaliśmy ich, oni złamali nas” – skomentował libero, analizując kluczowe momenty meczu. Jego słowa oddają atmosferę panującą w zespole, który miał wszystko w swoich rękach, a jednak pozwolił rywalowi na odwrócenie losów rywalizacji.
Kluczowe momenty spotkania
Mecz na Torwarze był prawdziwym rollercoasterem. Projekt Warszawa wygrał pierwsze dwa sety, wydając się pewnym zwycięstwa. Jednak w trzeciej partii rzeszowianie podnieśli swoją grę, wykorzystując błędy gospodarzy w przyjęciu i zagrywce. Asseco Resovia, prowadzona przez doświadczonego trenera, zdołała wygrać trzy kolejne sety, choć w tie-breaku walka toczyła się punkt za punkt.
Statystyki pokazują, że kluczowym elementem była skuteczność w bloku – goście zanotowali aż 12 punktowych bloków, podczas gdy warszawianie tylko 7. To właśnie ta różnica zadecydowała o końcowym wyniku. Warto dodać, że w historii PlusLigi tylko nieliczne drużyny zdołały odwrócić losy rywalizacji po przegraniu dwóch pierwszych meczów. Ostatnim takim przypadkiem był finał w 2019 roku, gdy ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Jastrzębski Węgiel po zaciętej walce.
Głos eksperta
– „W siatkówce najważniejsza jest psychika. Projekt Warszawa miał wszystko pod kontrolą, ale po przegraniu trzeciego seta zaczęli grać zbyt zachowawczo” – komentuje były reprezentant Polski, Marek Karbarz. – „Resovia udowodniła, że w sporcie nigdy nie można skreślać rywala, zwłaszcza gdy ma się w składzie takich zawodników jak Klemen Cebulj czy Jakub Bucki”.
Dla warszawskiego zespołu to bolesna lekcja. Przed nimi czwarty mecz, który odbędzie się w Rzeszowie. Jeśli chcą zdobyć brąz, muszą zapomnieć o tej porażce i skupić się na swojej grze. Statystyki historyczne nie są jednak po ich stronie – w PlusLidze tylko 30% drużyn, które przegrały trzeci mecz przy stanie 2:0, zdołało ostatecznie wygrać rywalizację.
Niezależnie od końcowego rezultatu, ta seria pokazuje, jak nieprzewidywalna potrafi być siatkówka. Kibice mogą spodziewać się jeszcze większych emocji w kolejnym spotkaniu.
Foto: images.pexels.com













