U wybrzeży zachodniej Afryki doszło do dramatycznych wydarzeń na statku wycieczkowym MV Hondius. Po serii nagłych zachorowań i zgonów wśród pasażerów i załogi wprowadzono najwyższy poziom alarmu medycznego. Jednostka utknęła na morzu, a 149 osób – w tym obywatele Polski – zostało zamkniętych w kabinach, bez możliwości opuszczenia pokładu.
Dlaczego sytuacja jest tak poważna?
Według wstępnych raportów, przyczyną alarmu może być hantawirus – groźny patogen przenoszony przez gryzonie, który atakuje układ oddechowy i nerki. Dr Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie chorób zakaźnych, zwraca uwagę, że ogniska tego wirusa są notowane także w Polsce, choć na mniejszą skalę. „Hantawirusy wywołują gorączkę krwotoczną z zespołem nerkowym, a śmiertelność może sięgać nawet 15% – mówi specjalista. – W warunkach izolacji na statku ryzyko transmisji jest szczególnie wysokie”.
Statek, należący do holenderskiego armatora Oceanwide Expeditions, płynął w rejsie z Afryki Południowej do Europy. Nagłe zgony wśród załogi wzbudziły podejrzenia, że na pokładzie może dojść do epidemii. Władze lokalne i międzynarodowe organizacje medyczne wysłały samoloty z pomocą medyczną, ale pacjenci nadal pozostają zamknięci w swoich kabinach – głównie ze względu na ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa na lądzie.
„To bezprecedensowa sytuacja w żegludze wycieczkowej. Ostatnie podobne zdarzenie miało miejsce w 2020 roku na statku Diamond Princess, gdzie wybuchła pandemia COVID-19 – przypomina ekspert ds. bezpieczeństwa morskiego, dr Marek Kowalski. – Wtedy izolacja trwała dwa tygodnie i doprowadziła do tysięcy zakażeń”.
Co dalej z pasażerami?
Według najnowszych doniesień, służby sanitarne z Gambii i Senegalu koordynują ewakuację medyczną. Pasażerowie mają być przewożeni do szpitali w Dakarze, gdzie zostaną poddani kwarantannie i badaniom. Polska ambasada w Abudży potwierdziła, że jest w kontakcie z rodzinami obywateli przebywających na statku. „Robimy wszystko, aby zapewnić im bezpieczeństwo i pomoc konsularną – czytamy w komunikacie.
Eksperci ostrzegają, że nawet po opuszczeniu statku ryzyko pozostaje wysokie. Hantawirus może przetrwać w suchym pyle przez wiele dni, a objawy pojawiają się dopiero po 2-4 tygodniach od zakażenia. Dlatego kluczowe jest przeprowadzenie dokładnych badań serologicznych u wszystkich osób, które miały kontakt z chorymi.
Przypadek MV Hondius to kolejne ostrzeżenie dla branży rejsów wycieczkowych. Po pandemii COVID-19 wiele firm wprowadziło rygorystyczne protokoły sanitarne, jednak jak widać – wirusy wciąż potrafią zaskoczyć. Dla pasażerów i załogi pozostaje teraz tylko cierpliwość i nadzieja, że pomoc dotrze na czas.
Foto: images.pexels.com













