Polityczna scena w Polsce znowu nabiera rumieńców. Były poseł Prawa i Sprawiedliwości, Janusz Kowalski, postanowił opuścić szeregi partii rządzącej i na razie działać jako polityk niezależny. Jego decyzja wywołała spore zamieszanie, zwłaszcza że szybko znalazł się w centrum uwagi liderów Konfederacji. Sławomir Mentzen, jeden z głównych twarzy tego ugrupowania, nie kryje uznania dla kompetencji Kowalskiego.
W rozmowie z mediami Mentzen podkreślił, że Kowalski to „inteligentny, pracowity i merytoryczny” polityk, który doskonale orientuje się w tematyce podatków i kryptowalut. To właśnie te dziedziny są kluczowe dla Konfederacji, która od lat stawia na wolność gospodarczą i deregulację. Mentzen, sam będący ekspertem w dziedzinie finansów i twórcą popularnej szkoły biznesu, widzi w Kowalskim potencjalnego sojusznika.
Eksperci zwracają uwagę, że takie pochwały mogą być wstępem do formalnej współpracy. Konfederacja, która w ostatnich wyborach parlamentarnych zdobyła 18 mandatów, stale szuka nowych twarzy, by wzmocnić swój elektorat. Kowalski, znany z konserwatywnych poglądów i ostrego języka, mógłby przyciągnąć wyborców z prawej strony sceny politycznej, którzy czują się zagubieni po rozłamach w PiS.
Warto przypomnieć, że Janusz Kowalski był wcześniej wiceministrem rolnictwa w rządzie Zjednoczonej Prawicy. Jego odejście z partii było zaskoczeniem, ale nie pierwszym takim przypadkiem w ostatnich miesiącach – podobną drogę wybrał np. poseł Łukasz Mejza. Jak podają analitycy polityczni, takie ruchy mogą świadczyć o narastających napięciach wewnątrz obozu rządzącego.
Pytanie, czy Mentzen faktycznie zaprosi Kowalskiego do Konfederacji, pozostaje otwarte. Na razie obie strony unikają konkretnych deklaracji, ale spekulacje w mediach społecznościowych już się pojawiły. Jeśli dojdzie do porozumienia, może to zmienić układ sił na prawicy przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi.
Foto: images.pexels.com













