Drugi kolejny dzień przynosi obniżki notowań ropy naftowej na światowych giełdach. Inwestorzy z nadzieją przyjęli słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych, które mogą oznaczać przełom w relacjach z Teheranem. Eksperci wskazują, że ewentualne złagodzenie sankcji wobec Iranu mogłoby zwiększyć podaż surowca na rynku, co bezpośrednio wpływa na spadek cen.
Według analityków rynkowych, każda zapowiedź dialogu z Iranem jest odbierana jako sygnał do korekty wycen. Iran dysponuje jednymi z największych złóż ropy na świecie, a jego powrót do globalnego handlu mógłby zrównoważyć napięcia w innych regionach wydobywczych. Tymczasem w ostatnich miesiącach ceny utrzymywały się na wysokim poziomie głównie z powodu obaw o ograniczenia w dostawach.
Maklerzy zwracają uwagę, że rynek reaguje nie tylko na politykę USA, ale także na decyzje OPEC+. Wiele krajów członkowskich organizacji od dawna apeluje o zwiększenie limitów wydobycia, aby ustabilizować sytuację. W tym kontekście wypowiedź Trumpa może być katalizatorem dla dalszych zmian w strategii największych producentów.
Warto przypomnieć, że podobne spadki notowano w 2015 roku, gdy po zawarciu porozumienia nuklearnego z Iranem ceny ropy spadły o ponad 10% w ciągu kilku tygodni. Obecnie sytuacja jest bardziej skomplikowana ze względu na wojnę w Ukrainie i sankcje wobec Rosji. Jak podkreśla jeden z londyńskich maklerów: „Każda wiadomość o możliwym porozumieniu z Iranem to jak zastrzyk optymizmu dla rynku, ale droga do realnych zmian jest długa i niepewna”.
Eksperci przewidują, że w najbliższych dniach kluczowe będą szczegóły ewentualnych negocjacji oraz dane o zapasach ropy w USA publikowane przez Energy Information Administration. Jeśli deklaracje prezydenta Trumpa znajdą potwierdzenie w konkretnych działaniach, spadki mogą się utrzymać, co będzie korzystne dla konsumentów paliw na całym świecie.
Foto: images.pexels.com













