Walka o legalność w Trybunale Konstytucyjnym
Ostatnie wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego pokazują, że spór o obsadę sędziowską przybiera coraz bardziej dramatyczne formy. Strona rządząca, reprezentowana przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, konsekwentnie blokuje możliwość orzekania czwórki sędziów wybranych przez poprzednią większość parlamentarną. W odpowiedzi na wszelkie próby prawnego rozwiązania konfliktu pada argument siły: „nie dopuścimy ich i co nam zrobicie?”.
Taka postawa przypomina sytuację, w której jedna ze stron gra w szachy, a druga wyciąga kij bejsbolowy. Prawo i procedury ustępują miejsca politycznej woli, a instytucja mająca stać na straży konstytucji staje się areną bezpardonowej walki. Eksperci zwracają uwagę, że podobne mechanizmy obserwowano w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie osłabienie sądów konstytucyjnych prowadziło do kryzysu praworządności.
Warto przypomnieć, że Trybunał Konstytucyjny w Polsce od lat budzi kontrowersje – począwszy od kryzysu w 2015 roku, kiedy to zablokowano zaprzysiężenie trzech sędziów wybranych przez PO-PSL. Obecna sytuacja dotyczy czterech kolejnych sędziów, których legalność wyboru jest kwestionowana przez obóz rządzący. Jak podają źródła, sędziowie ci zostali wybrani zgodnie z obowiązującymi przepisami, jednak ich orzekanie jest blokowane na poziomie administracyjnym.
Zdaniem konstytucjonalistów, takie działania mogą prowadzić do paraliżu Trybunału, a w konsekwencji do dalszego pogłębiania się kryzysu ustrojowego. „To nie jest spór o personalia, ale o fundamenty demokracji” – mówi prof. Anna Nowak, specjalistka prawa konstytucyjnego. „Jeśli jedna strona może dowolnie blokować orzekanie sędziów, to znaczy, że przestaje obowiązywać zasada trójpodziału władzy”.
Obserwatorzy polityczni wskazują, że podobne napięcia mogą mieć wpływ na relacje Polski z Unią Europejską, która od lat krytykuje Warszawę za łamanie standardów praworządności. W tle toczy się też spór o fundusze z KPO, które są uzależnione od przywrócenia niezależności sądownictwa. Jak dotąd rząd nie wykazuje woli kompromisu, a retoryka „kija bejsbolowego” zdaje się dominować nad próbami dialogu.
Foto: images.pexels.com













