Historia 18-letniej Anastazji z Ukrainy wstrząsnęła opinią publiczną w całej Polsce. Przez trzy tygodnie była przetrzymywana w mieszkaniu na warszawskim Ursynowie i zmuszana do pracy przez grupę przestępców zajmujących się handlem narkotykami. Gdy w końcu doszło do interwencji policji, dziewczyna została ciężko ranna w wypadku radiowozu. Teraz, po opuszczeniu szpitala w marcu, spotkała ją kolejna przykra sytuacja – jak ustalił dziennik „Fakt”, odmówiono jej dalszego bezpłatnego leczenia.
Sprawa ta rzuca światło na trudną sytuację ofiar handlu ludźmi i przestępczości zorganizowanej w Polsce. Według danych Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć, w 2023 roku w Polsce zidentyfikowano ponad 300 ofiar handlu ludźmi, z czego znaczną część stanowią obywatele Ukrainy. Wiele z tych osób, podobnie jak Anastazja, po traumatycznych przeżyciach zmaga się z brakiem dostępu do długoterminowej opieki medycznej i psychologicznej.
Eksperci podkreślają, że system pomocy ofiarom przestępstw w Polsce jest niewystarczający. – Ofiary handlu ludźmi często potrzebują wielomiesięcznej terapii i rehabilitacji, ale po opuszczeniu szpitala nie mają zagwarantowanej dalszej opieki – mówi dr Anna Kowalska, psycholog specjalizująca się w pracy z ofiarami przemocy. – To dodatkowa trauma dla osób, które już przeszły piekło. W przypadku Anastazji, która straciła zdrowie w wyniku policyjnego wypadku, odmowa leczenia jest szczególnie bulwersująca.
Wypadek radiowozu, w którym ucierpiała 18-latka, również budzi wiele pytań. Do zdarzenia doszło podczas przewożenia dziewczyny na przesłuchanie. Kierowca radiowozu stracił panowanie nad pojazdem, co doprowadziło do poważnych obrażeń u Anastazji. Mimo że policja wszczęła wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, dotychczas nie podano do publicznej wiadomości jego wyników.
Anastazja, która po ucieczce z Ukrainy przed wojną szukała bezpieczeństwa w Polsce, znalazła się w centrum dramatu, który pokazuje, jak krucha może być pozycja ofiar przestępstw i jak wiele jeszcze trzeba zrobić, by zapewnić im rzeczywistą ochronę i wsparcie.
Foto: images.pexels.com













