W ostatnich dniach na rynkach finansowych obserwujemy wyraźną korelację pomiędzy notowaniami ropy naftowej a kursem polskiego złotego. Fiasko rozmów pokojowych z Iranem doprowadziło do wzrostu cen surowca, co negatywnie odbiło się na wartości naszej waluty. Zdaniem analityków, w bieżącym tygodniu możemy spodziewać się dalszego osłabienia złotego, a kurs euro może pójść w górę.
Sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie od zawsze wpływała na globalne rynki surowców. Tym razem niepowodzenie negocjacji z Teheranem wywołało obawy o ograniczenie dostaw ropy, co natychmiast przełożyło się na jej wyższą wycenę. Dla krajów importujących ropę, takich jak Polska, oznacza to wzrost kosztów importu, a w konsekwencji presję na osłabienie rodzimej waluty.
Eksperci zwracają uwagę, że podobne sytuacje miały już miejsce w przeszłości. Przykładowo, w 2022 roku, po wybuchu wojny na Ukrainie, ceny ropy gwałtownie wzrosły, a złoty stracił na wartości w stosunku do euro i dolara. Wówczas kurs EUR/PLN osiągnął poziom blisko 4,90 zł. Obecnie, choć skala wzrostu cen surowca jest mniejsza, to analogia jest wyraźna.
– Zależność między ceną ropy a kursem złotego jest dobrze udokumentowana. Wzrost notowań surowca o 10% średnio prowadzi do osłabienia złotego o około 2-3% w ciągu kilku tygodni – mówi dr hab. Andrzej Kowalski, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego.
W kontekście nadchodzących dni, kluczowe będą dalsze informacje z Bliskiego Wschodu oraz decyzje Europejskiego Banku Centralnego dotyczące stóp procentowych. Jeśli napięcia geopolityczne się utrzymają, a EBC utrzyma jastrzębie nastawienie, euro może umocnić się względem złotego. Analitycy prognozują, że kurs EUR/PLN może w tym tygodniu przekroczyć poziom 4,30 zł.
Dla polskich konsumentów oznacza to wyższe ceny paliw na stacjach benzynowych oraz potencjalnie droższe produkty importowane. Z kolei eksporterzy mogą zyskać na słabszym złotym, ponieważ ich towary stają się tańsze dla zagranicznych nabywców. To klasyczny dylemat gospodarki zależnej od importu surowców.
Inwestorzy powinni uważnie śledzić komunikaty z Iranu oraz dane makroekonomiczne z USA i strefy euro. W najbliższych dniach kluczowe będą również publikacje wskaźników inflacji, które mogą wpłynąć na decyzje banków centralnych. W dłuższej perspektywie, stabilizacja sytuacji na Bliskim Wschodzie mogłaby przynieść ulgę złotemu, ale na razie rynek pozostaje nerwowy.
Foto: images.pexels.com













