Rodzina nastolatka z Małopolski mierzy się z trudnymi przeżyciami po tym, jak ich syn, w wieku 14 lat, miał paść ofiarą wykorzystania seksualnego ze strony nauczycielki języka angielskiego. Kobieta, będąca żoną wysokiego urzędnika państwowego, uczyła w niewielkiej miejscowości w okolicach Wadowic. Po blisko dziewięciu miesiącach śledztwa, prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia.
Rodzinny dramat i utracone zaufanie
Ojciec chłopca w rozmowie z mediami podkreśla, że ostatni rok był najtrudniejszym okresem w życiu ich rodziny. – Synowi zabrano pięć lat życia – mówi, wskazując na ogromny wpływ, jaki sytuacja wywarła na rozwój i psychikę nastolatka. Rodzice, którzy początkowo darzyli nauczycielkę pełnym zaufaniem, czują się głęboko rozczarowani i oszukani. – Osoba, która wzbudziła nasze zaufanie, zrobiła coś takiego – dodaje ojciec.
Szczegóły sprawy i kontekst społeczny
Sprawa ta wpisuje się w szerszy problem wykorzystywania małoletnich przez osoby zaufania publicznego. Według danych Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, w Polsce co roku odnotowuje się średnio około 2 tysięcy przypadków przestępstw seksualnych wobec dzieci, z czego znaczącą część stanowią czyny popełniane przez osoby znane ofiarom. Psychologowie zwracają uwagę, że sytuacje, w których sprawcą jest autorytet – jak nauczyciel – mogą prowadzić do długotrwałych zaburzeń więzi i poczucia bezpieczeństwa u młodych ludzi.
Reakcje i dalsze postępowanie
Prokuratura Rejonowa w Wadowicach potwierdziła, że akt oskarżenia obejmuje zarzuty o charakterze seksualnym wobec małoletniego. Śledztwo trwało prawie dziewięć miesięcy, co wskazuje na złożoność materiału dowodowego oraz konieczność przesłuchania wielu świadków, w tym ekspertów z zakresu psychologii dziecięcej. Nauczycielce grozi kara pozbawienia wolności nawet do 15 lat. Rodzina zapowiada, że będzie domagać się najwyższego wymiaru kary, aby sprawiedliwości stało się zadość i aby podobne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości.
– To była osoba, która miała uczyć nasze dziecko, a zamiast tego zniszczyła jego młodość – podsumowuje ojciec chłopca.
Foto: images.pexels.com













