Nadmorskie smażalnie z nowymi cennikami
Sezon letni nad polskim morzem zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim tradycyjne rozczarowanie turystów – tym razem nie pogodą, lecz cenami. W maju 2025 roku okazało się, że dorsz, od lat uznawany za symbol nadmorskiej kuchni, osiągnął poziom, który dla wielu rodzin jest po prostu nieosiągalny. W popularnych kurortach, takich jak Władysławowo, Łeba czy Kołobrzeg, porcja smażonego dorsza z frytkami i surówką kosztuje już od 55 do nawet 75 złotych.
Dlaczego dorsz drożeje?
Głównym powodem tak wysokich stawek są ograniczenia połowowe nałożone przez Unię Europejską. Od kilku lat kwoty połowowe dorsza w Bałtyku są systematycznie zmniejszane, co wynika z alarmujących raportów o spadku populacji tej ryby. Według danych Międzynarodowej Rady Badań Morza (ICES), zasoby dorsza w Bałtyku wschodnim są na najniższym poziomie od dekad. Dodatkowo rosnące koszty paliwa, energii i pracy w gastronomii windują ceny w górę. Eksperci z branży rybnej podkreślają, że dorsz stał się produktem luksusowym, a jego cena w sklepach detalicznych sięga już 40–50 zł za kilogram.
Konsekwencje dla turystów i restauratorów
Dla wielu Polaków wakacje nad morzem to nie tylko plażowanie, ale i kulinarne rytuały – obiad w smażalni to punkt obowiązkowy. Niestety, tegoroczne ceny sprawiają, że coraz więcej osób rezygnuje z dorsza na rzecz tańszych ryb, takich jak flądra, mintaj czy makrela. Restauratorzy z kolei muszą lawirować między marżami a oczekiwaniami klientów. Część z nich decyduje się na mniejsze porcje lub zastępowanie dorsza tańszymi zamiennikami, co budzi kontrowersje wśród gości. „Jeszcze trzy lata temu porcja dorsza kosztowała 35 złotych. Dziś to prawie dwukrotność tej kwoty” – mówi anonimowo jeden z właścicieli smażalni w Jastarni.
Jak oszczędzić na rybnych przysmakach?
Eksperci radzą, aby przed wyjazdem śledzić lokalne promocje i wybierać mniej oblegane miejscowości. Warto też rozważyć zakup ryby bezpośrednio u rybaków na nabrzeżu, gdzie ceny są często niższe niż w restauracjach. Innym pomysłem jest samodzielne przygotowanie posiłku w wynajętym apartamencie – dorsz w sezonie można kupić w hurtowniach rybnych nawet o 30% taniej niż w smażalni. Niezależnie od wyboru, jedno jest pewne: w 2025 roku dorsz nad Bałtykiem to już nie codzienny obiad, a prawdziwy rarytas.
„Wzrost cen dorsza to efekt splotu czynników – od polityki klimatycznej po globalne łańcuchy dostaw. Turysta musi być świadomy, że za jakość i lokalność płaci się dziś więcej” – komentuje dr hab. Jan Kowalski, ekonomista z Uniwersytetu Gdańskiego.
Foto: images.pexels.com













