Znany twórca internetowy, Łatwogang, kontynuuje swoją charytatywną wyprawę rowerową, której celem jest zebranie funduszy na leczenie ośmioletniego Maksa Tockiego, zmagającego się z dystrofią mięśniową Duchenne’a. Trasa prowadzi z Zakopanego do Gdańska, a trzeci dzień przejazdu przyniósł nieoczekiwane komplikacje, które zaniepokoiły tysiące obserwujących na żywo.
Podczas środowego etapu, w okolicach Krakowa, influencer poinformował o problemach technicznych z rowerem, co zmusiło go do przerwy. Na szczęście szybka interwencja lokalnego serwisu rowerowego pozwoliła na kontynuację jazdy. To nie pierwszy raz, gdy akcje charytatywne w Polsce napotykają na przeszkody – podobne sytuacje miały miejsce podczas zbiórek dla innych dzieci, jak w przypadku akcji „Serca dla Kuby” czy „Biegiem po zdrowie”.
Dystrofia mięśniowa Duchenne’a to ciężka, genetyczna choroba neurodegeneracyjna, która dotyka głównie chłopców. Według danych Polskiego Towarzystwa Neurologii Dziecięcej, w Polsce żyje około 800 dzieci z tą diagnozą, a koszty leczenia sięgają nawet kilkuset tysięcy złotych rocznie. Łatwogang, znany z zaangażowania w sprawy społeczne, postanowił wykorzystać swoją popularność, by pomóc Maksowi – chłopcu, który potrzebuje kosztownej terapii genowej.
„Każdy kilometr to symbol walki z chorobą. Nawet jeśli pojawiają się trudności, nie zamierzamy się poddawać” – skomentował twórca w krótkim nagraniu na Instagramie. Eksperci podkreślają, że takie inicjatywy nie tylko zbierają pieniądze, ale także budują świadomość społeczną na temat rzadkich schorzeń.
Na chwilę obecną zbiórka przekroczyła 150 tysięcy złotych, a organizatorzy liczą na dalsze wpłaty. Trasa liczy około 600 kilometrów, a finał planowany jest na początek przyszłego tygodnia na gdańskim Targu Węglowym.
Foto: images.pexels.com













