Sieć sklepów Biedronka wprowadziła nowatorski sposób przyznawania premii dla swoich pracowników, który jednak spotkał się z falą krytyki ze strony zatrudnionych. System opiera się na ocenach wystawianych przez klientów na kasach samoobsługowych, co – jak wskazują związkowcy i sami pracownicy – stwarza pole do nadużyć i niesprawiedliwych rozstrzygnięć.
Jak działa nowy mechanizm premiowy?
Zgodnie z informacjami uzyskanymi od przedstawicieli załogi, aby otrzymać pełną premię w wysokości 500 złotych, pracownik musi zebrać odpowiednią liczbę pozytywnych ocen od klientów korzystających z kas samoobsługowych. Oceny te przybierają formę symbolicznych „buziek” – uśmiechniętych lub smutnych emotikonów. Problem w tym, że system nie uwzględnia kontekstu ani liczby obsłużonych klientów, a jedynie procent pozytywnych reakcji.
Jak wynika z relacji pracowników, w praktyce oznacza to, że nawet jeden negatywny komentarz, często anonimowy i niemerytoryczny, może przekreślić szanse na premię. Co więcej, pojawiły się doniesienia, że grupy nastolatków celowo wystawiają negatywne oceny dla zabawy, co drastycznie obniża wyniki pracowników.
Głosy krytyki i obawy o manipulację
Związki zawodowe działające w sieci Biedronka alarmują, że system jest nieprzejrzysty i demotywujący. W rozmowie z mediami jeden z liderów związkowych stwierdził: „Pracownicy czują się osaczeni. Z jednej strony muszą być mili i pomocni, z drugiej – nie mają wpływu na to, kto i z jakiego powodu wystawi im negatywną ocenę. To jak chodzenie po polu minowym”.
Eksperci ds. zarządzania zasobami ludzkimi zwracają uwagę, że podobne systemy ocen oparte na opiniach klientów są stosowane w innych sieciach handlowych, ale rzadko wiążą się z tak wysokimi premiami. „W branży detalicznej standardem jest, że oceny klientów stanowią jedynie jeden z wielu elementów oceny pracownika, a nie główne kryterium” – mówi dr Anna Kowalska, specjalistka z zakresu psychologii pracy.
Reakcja sieci i dalsze kroki
Przedstawiciele Biedronki w oficjalnym komunikacie zapewniają, że system jest stale monitorowany i dostosowywany do potrzeb zarówno klientów, jak i pracowników. Podkreślają, że premia ma charakter motywacyjny i jest dodatkiem do podstawowego wynagrodzenia. Zapowiedzieli również, że w najbliższym czasie przeprowadzą audyt, aby wyeliminować ewentualne nieprawidłowości.
Sprawa ta wpisuje się w szerszy kontekst dyskusji o warunkach pracy w handlu. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2023 roku przeciętne wynagrodzenie w handlu detalicznym wynosiło około 4500 zł brutto, co oznacza, że premia w wysokości 500 zł stanowi znaczący dodatek. Dla wielu pracowników jest to jednak kwota niepewna, uzależniona od kaprysu klientów.
Pracownicy Biedronki zapowiadają, że jeśli system nie zostanie zmieniony, będą rozważać protesty i pikiety pod sklepami. Sprawą zainteresowały się już okręgowe inspektoraty pracy, które badają, czy mechanizm nie narusza przepisów dotyczących wynagradzania.
Foto: images.pexels.com
















