Donald Trump, ubiegający się o powrót do Białego Domu, znów zaskoczył wyborców, tym razem kierując swoją kampanię bezpośrednio do amerykańskich farmerów. Podczas jednego z wydarzeń w kluczowym rolniczym stanie, były prezydent zaprezentował się na tle olśniewającego, złotego ciągnika, ogłaszając nowy pakiet pomocowy o prowokacyjnej nazwie „OnlyFarms”.
Kontrowersyjna nazwa celowym zabiegiem?
Nazwa programu, która nieodparcie kojarzy się z popularną platformą dla twórców treści dla dorosłych „OnlyFans”, wywołała natychmiastową burzę komentarzy w mediach społecznościowych i prasie. Eksperci ds. komunikacji politycznej są jednak zgodni, że był to zabieg całkowicie celowy. „Trump od lat stosuje strategię szokowania i przyciągania uwagi. Nazwa „OnlyFarms” jest idealnym przykładem – jest łatwa do zapamiętania, wywołuje emocje i gwarantuje, że media będą o tym mówić przez kolejne dni” – komentuje dr Anna Nowak, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Sam program „OnlyFarms” ma, według zapowiedzi Trumpa, obejmować szeroki pakiet wsparcia dla sektora rolnego, który w ostatnich latach borykał się z konsekwencjami wojen handlowych, inflacji i nieprzewidywalnej pogody. Szczegóły są na razie skąpe, ale zapowiadane działania mają dotyczyć:
- Znaczącego zwiększenia dotacji bezpośrednich.
- Ułatwień w eksporcie amerykańskich produktów rolnych.
- Ulgi podatkowej dla rodzinnych farm.
- Inwestycji w nowoczesne technologie rolnicze.
Złoty Fendt jako symbol
Nie mniej niż nazwa programu, uwagę przykuł jego wizualny symbol – pozłacany ciągnik marki Fendt, model 1167 Vario MT. Ta maszyna, nazywana „Rolls-Roycem wśród traktorów”, od jakiegoś czasu pojawia się na ważnych wydarzeniach rolniczych w USA, stając się symbolem luksusu i wysokich technologii w rolnictwie. Jej obecność obok Trumpa ma jednoznacznie komunikować obietnicę dobrobytu, nowoczesności i siły amerykańskiego rolnictwa.
„To czysta polityka wizerunkowa. Złoty traktor nie ma nic wspólnego z realnymi problemami przeciętnego farmera, ale doskonale wpisuje się w narrację Trumpa o sukcesie, bogactwie i potędze Ameryki, którą on ma przywrócić” – ocenia Marek Kowalski, analityk rynku rolnego.
Rolnicy jako elektorat kluczowy
Zabiegi Trumpa nie są przypadkowe. Rolnicy tradycyjnie stanowią ważny elektorat w Stanach Zjednoczonych, szczególnie w tzw. „pasie kukurydzianym” (Midwest). W 2016 i 2020 roku zdecydowana większość z nich głosowała na republikanów. Jednak obecna administracja Joe Bidena również podejmuje kroki mające na celu wsparcie tej grupy, m.in. poprzez programy klimatyczne i subsydia. Kampania Trumpa ma na celu utrzymanie tej przewagi i przekonanie farmerów, że tylko on jest w stanie naprawdę zadbać o ich interesy.
Reakcje samych zainteresowanych są mieszane. Część farmerów dociera bezpośredni język i obietnice konkretnej pomocy. „Nazwa może i głupia, ale liczy się to, co jest w środku. Za poprzedniej kadencji mieliśmy dobre ceny na eksport. Jeśli Trump to obiecuje znowu, to ma mój głos” – mówi John, farmer z Iowa. Inni są bardziej sceptyczni, uważając całe wydarzenie za tani show, który odwraca uwagę od realnych problemów, takich jak rosnące koszty produkcji czy brak rąk do pracy.
„OnlyFarms” to więcej niż program pomocowy. To sygnał dla elektoratu, że Trump rozumie ich symbolikę i potrafi mówić ich językiem, nawet jeśli jest to język kontrowersji.
W miarę jak kampania wyborcza będzie się rozgrzewać, można się spodziewać, że zarówno Trump, jak i Biden będą zabiegać o głosy tej kluczowej grupy. Zapowiedź „OnlyFarms” z pewnością nie jest ostatnim słowem w tej politycznej batalii o amerykańskie farmy. Kolejne miesiące pokażą, czy wizja złotego traktora i obietnic odegranych w prowokacyjnym stylu przełoży się na realne poparcie w listopadowych wyborach.
Foto: pliki.farmer.pl
















