Polski sektor mleczarski mierzy się z poważnym wyzwaniem eksportowym – Brazylia nie uznaje zatwierdzonych wcześniej świadectw weterynaryjnych, co skutecznie uniemożliwia sprzedaż rodzimych produktów na tym rynku. O sprawie zrobiło się głośno podczas konferencji prasowej, na której głos zabrała Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka.
Nowe wymagania, których nie można spełnić
Jak wskazuje Maliszewska, strona brazylijska domaga się przeprowadzenia badań laboratoryjnych, które w Polsce są technicznie niemożliwe do wykonania. Chodzi o specyficzne analizy mikrobiologiczne i chemiczne, które nie są oferowane przez żadne akredytowane laboratorium w kraju. Tymczasem bez tych badań certyfikaty weterynaryjne uznawane są za niekompletne, a towary – za niedopuszczone do obrotu.
Brazylia jest jednym z największych importerów żywności na świecie, a dla polskich producentów mleka stanowiła obiecujący kierunek dywersyfikacji eksportu. Według danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, w 2023 roku wartość polskiego eksportu produktów mleczarskich do Ameryki Południowej wyniosła około 120 milionów euro, z czego Brazylia odpowiadała za ponad 40 procent. Blokada oznacza więc realne straty finansowe dla firm, które inwestowały w logistykę i kontrakty.
Rząd kontra rzeczywistość
Mimo alarmujących sygnałów ze strony branży, stanowisko rządu pozostaje zdystansowane. Przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wielokrotnie zapewniali, że problem nie istnieje, a świadectwa weterynaryjne są w pełni honorowane. Rzeczywistość jest jednak inna – kontenery z polskim serem, masłem i mlekiem w proszku stoją w brazylijskich portach, a ich odprawa jest blokowana.
Eksperci rynkowi zwracają uwagę, że podobne sytuacje miały już miejsce w relacjach z innymi krajami Ameryki Łacińskiej. Na przykład w 2021 roku Argentyna przez kilka miesięcy nie uznawała polskich certyfikatów fitosanitarnych dla jabłek, co doprowadziło do czasowego załamania eksportu. Wówczas problem rozwiązano dopiero po interwencji dyplomatycznej na szczeblu unijnym.
„Brazylia stosuje taktykę przesuwania celownika – najpierw brakowało jednego dokumentu, potem drugiego, a teraz wymagają badań, których fizycznie nie jesteśmy w stanie wykonać. To nie jest kwestia procedur, tylko celowego opóźniania otwarcia rynku” – mówi Agnieszka Maliszewska.
Konsekwencje dla całej branży
Dla polskich mleczarni blokada oznacza nie tylko utracone kontrakty, ale także konieczność szukania alternatywnych rynków zbytu w Azji czy Afryce, gdzie konkurencja z Nowej Zelandii i Niemiec jest silniejsza. W dłuższej perspektywie może to osłabić pozycję negocjacyjną Polski w światowym handlu nabiałem.
Branża apeluje o zdecydowane działania dyplomatyczne – zarówno ze strony polskiego rządu, jak i Komisji Europejskiej. Bez nacisków politycznych Brazylia, która sama chroni swój rynek przed importem, raczej nie zmieni stanowiska.
Foto: images.pexels.com













