W piątek 30 kwietnia 2026 roku notowania ropy naftowej Brent osiągnęły poziom 110,52 dolara za baryłkę na zamknięciu sesji. W ciągu dnia cena surowca chwilowo wzrosła jednak do 126 dolarów, co stanowiło najwyższy poziom od czterech lat. Gwałtowny wzrost notowań był związany z napięciami geopolitycznymi w regionie Bliskiego Wschodu oraz obawami o ograniczenie podaży ze strony kluczowych producentów.
Przyczyny wzrostu cen ropy
Analitycy rynkowi wskazują, że głównym czynnikiem wpływającym na skok cen były doniesienia o możliwym zakłóceniu dostaw z Iraku po ataku na infrastrukturę naftową w Basrze. Dodatkowo, decyzja OPEC+ o utrzymaniu dotychczasowych limitów wydobycia, mimo rosnącego popytu, wywołała spekulacje o dalszym wzroście cen. W opinii ekspertów z Międzynarodowej Agencji Energetycznej, każdy wzrost o 10 dolarów za baryłkę może przełożyć się na wzrost inflacji o 0,3-0,5 punktu procentowego w krajach rozwiniętych.
Konsekwencje dla gospodarki
Wysokie ceny ropy mają bezpośredni wpływ na koszty transportu, ogrzewania i produkcji przemysłowej. W Polsce, gdzie importujemy około 95% ropy, wzrost notowań Brent o 15 dolarów w ciągu tygodnia może oznaczać podwyżki cen paliw na stacjach benzynowych nawet o 30-40 groszy na litrze. Ekonomiści z Polskiego Instytutu Ekonomicznego ostrzegają, że utrzymanie się cen powyżej 120 dolarów przez dłuższy czas może spowolnić wzrost PKB w Unii Europejskiej o 0,2-0,3% w 2026 roku.
Perspektywy na kolejne dni
Inwestorzy obserwują teraz reakcję banków centralnych, w szczególności Europejskiego Banku Centralnego i Rezerwy Federalnej USA, które mogą być zmuszone do zaostrzenia polityki pieniężnej w celu walki z rosnącą inflacją. Historycznie, podobne skoki cen ropy w latach 2008 i 2011 prowadziły do recesji w wielu gospodarkach. Obecnie jednak sytuację łagodzi rozwój odnawialnych źródeł energii, które zmniejszają zależność od paliw kopalnych.
Foto: images.pexels.com
















