Pogłębiająca się susza w wielu regionach kraju stawia rolników przed trudnym wyborem. Kluczowy zabieg agrotechniczny, jakim jest aplikacja drugiej dawki azotu w zbożach ozimych, w warunkach braku opadów może przynieść więcej szkody niż pożytku. W obliczu tej niepewności głos eksperta staje się nieoceniony. Profesor Witold Szczepaniak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu wyjaśnia zawiłe dylematy i wskazuje optymalne strategie postępowania.
Azot a susza: delikatna równowaga
Azot jest pierwiastkiem niezbędnym do budowy białek i chlorofilu, decydującym o plonowaniu zbóż. Jego druga dawka, aplikowana zazwyczaj w fazie strzelania w źdźbło, ma kluczowe znaczenie dla liczby kłosów i ziaren. Jednak, jak podkreśla prof. Szczepaniak, nawożenie azotem w warunkach suszy jest działaniem wysokiego ryzyka. „Roślina w stresie wodnym ma ograniczone możliwości pobierania składników pokarmowych z gleby” – tłumaczy naukowiec. Nawozy, które nie zostaną pobrane, nie tylko marnują się, ale mogą ulec wymyciu przy pierwszym większym opadzie lub ulotnić do atmosfery, generując straty finansowe i negatywny wpływ na środowisko.
Kiedy warto poczekać?
Ekspert z UPP radzi, by w przypadku przedłużającej się suszy i braku perspektyw na opady w najbliższych dniach, wstrzymać się z aplikacją. Kluczowym wskaźnikiem jest wilgotność wierzchniej warstwy gleby. Jeśli jest ona przesuszona, a rośliny wykazują pierwsze oznaki stresu (zwijanie liści, zahamowanie wzrostu), nawożenie nie przyniesie spodziewanych korzyści. W takiej sytuacji lepiej jest odczekać, monitorując prognozy pogody. „Cierpliwość w agrotechnice często popłaca. Aplikacja tuż przed spodziewanym, solidnym deszczem jest znacznie efektywniejsza niż nawożenie „na sucho” – mówi prof. Szczepaniak.
Kiedy ryzykować i działać?
Są jednak sytuacje, w których opóźnianie zabiegu może być bardziej ryzykowne niż jego wykonanie w nieidealnych warunkach. Dotyczy to przede wszystkim pól, gdzie rośliny są w bardzo dobrej kondycji, a susza ma charakter przejściowy lub gleba ma większą zdolność magazynowania wody. Jeśli prognozy są niepewne, ale istnieje realna szansa na opady w ciągu 2-3 dni po aplikacji, warto rozważyć wykonanie zabiegu. Profesor Szczepaniak zwraca również uwagę na formę nawozu. W warunkach suszy lepiej sprawdzają się nawozy szybko działające, ale aplikowane w mniejszych, podzielonych dawkach, co minimalizuje ryzyko strat.
Praktyczne rekomendacje dla rolników
Podsumowując zalecenia eksperta, można sformułować kilka kluczowych zasad postępowania:
- Monitoruj wilgotność gleby i prognozy pogody – to podstawa każdej decyzji.
- Obserwuj rośliny – ich wygląd jest najlepszym wskaźnikiem stresu.
- W przypadku głębokiej suszy – wstrzymaj aplikację i czekaj na deszcz.
- Gdy deszcz jest zapowiadany w krótkim terminie – zastosuj nawóz tuż przed opadami.
- Rozważ mniejsze, podzielone dawki nawozów azotowych, aby zwiększyć efektywność ich wykorzystania.
Decyzja o drugiej dawce azotu w sezonie dotkniętym suszą nie jest łatwa i wymaga indywidualnej oceny stanu każdego pola. Jak podsumowuje prof. Szczepaniak, w rolnictwie nie ma jednego uniwersalnego schematu. Sukces często zależy od umiejętnego balansowania między wiedzą agrotechniczną a uważną obserwacją przyrody. W tym roku, bardziej niż kiedykolwiek, kluczowa jest ostrożność i strategiczne myślenie, mające na celu nie tylko maksymalizację plonu, ale także ochronę cennych zasobów wodnych i finansowych gospodarstwa.
Foto: pliki.farmer.pl
















