Od ponad trzech tygodni w polskim rolnictwie obowiązują nowe regulacje, które teoretycznie mają znacząco ułatwić życie hodowcom świń. Zgodnie z nimi, rolnicy mają być zwolnieni z konieczności każdorazowego uzyskiwania papierowych świadectw zdrowia przy przemieszczaniu zwierząt. W zamian ma funkcjonować system elektronicznych świadectw zdrowia (e-ŚZ), mający usprawnić procedury i ograniczyć biurokrację. Jednak, jak to często bywa z nowymi rozwiązaniami, diabeł tkwi w szczegółach, a w tym przypadku – w geograficznych ograniczeniach.
Nowa era cyfryzacji w weterynarii
Wprowadzenie elektronicznego systemu świadectw zdrowia to część szerszego trendu cyfryzacji administracji i usług publicznych. Głównym założeniem jest stworzenie centralnej, ogólnokrajowej bazy danych, do której dostęp mieliby zarówno hodowcy, jak i odpowiednie służby weterynaryjne. Dzięki temu proces zgłaszania przemieszczenia zwierząt, który dotąd wymagał fizycznej wizyty u powiatowego lekarza weterynarii i otrzymania papierowego dokumentu, miałby zostać zdigitalizowany i przyspieszony.
Teoretyczne korzyści są oczywiste: oszczędność czasu rolników, redukcja papierologii, szybszy przepływ informacji oraz potencjalnie lepsza kontrola nad ruchem zwierząt, co jest kluczowe w kontekście zwalczania chorób zakaźnych. System miałby działać poprzez dedykowany portal lub aplikację, gdzie hodowca mógłby złożyć wniosek, a urzędowy lekarz weterynarii – zatwierdzić go zdalnie.
Wyłączenie stref ASF – kluczowy wyjątek
Niestety, idylla cyfrowej wygody kończy się tam, gdzie zaczyna się realne zagrożenie epidemiologiczne. Nowe przepisy wyraźnie stanowią, że zwolnienie z obowiązku posiadania świadectwa zdrowia nie dotyczy hodowców z terenów objętych restrykcjami z powodu afrykańskiego pomoru świń (ASF). Oznacza to, że rolnicy prowadzący działalność w tzw. strefach niebieskiej, czerwonej i żółtej (określonych rozporządzeniami Ministra Rolnictwa) nadal muszą przestrzegać rygorystycznych, tradycyjnych procedur.
Dla tych gospodarstw każdy transport świń poza obręb gospodarstwa, do ubojni, na targ czy do innego chlewu, nadal wymaga indywidualnego, papierowego świadectwa wydanego przez urzędowego lekarza weterynarii. Jest to niezbędny element walki z ASF, mający na celu ścisłe śledzenie każdego ruchu zwierząt z obszarów podwyższonego ryzyka. W praktyce tworzy to dwutorowy system: ułatwienia dla większości kraju i utrzymanie ścisłego reżimu sanitarnego dla regionów dotkniętych chorobą.
Reakcje środowiska rolniczego
Środowisko rolnicze przyjęło nowelizację z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony docenia się krok w stronę modernizacji. „To dobry kierunek, który w dłuższej perspektywie powinien ułatwić nam pracę” – mówi jeden z hodowców z Wielkopolski. Z drugiej strony, rolnicy ze stref ASF czują się pokrzywdzeni i podkreślają, że nowe przepisy w niewielkim stopniu poprawiają ich trudną sytuację. Obciążeni dodatkowymi kosztami związanymi z bioasekuracją i ograniczeniami w handlu, nadal muszą mierzyć się z czasochłonną procedurą uzyskiwania dokumentów.
Eksperci weterynaryjni zwracają uwagę, że takie rozróżnienie jest nie tylko konieczne, ale i uzasadnione. „W strefach ASF musimy mieć absolutną kontrolę nad każdą świnią. Elektroniczny system, choć wygodny, w tej chwili nie gwarantuje takiego poziomu nadzoru i szybkiej reakcji w terenie, jaki jest wymagany w obliczu tak groźnej choroby. Papierowe świadectwo, choć archaiczne, wciąż jest namacalnym i jednoznacznym dokumentem dla służb terenowych”
– tłumaczy lekarz weterynarii z Podlasia.Perspektywy i wyzwania na przyszłość
Kluczowym pytaniem pozostaje, czy i kiedy system e-świadectw zostanie rozszerzony również na strefy objęte restrykcjami. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapowiada dalszy rozwój cyfrowych narzędzi. Prawdopodobnym scenariuszem jest stopniowe wdrażanie, które zacznie się od obszarów wolnych od ASF, a z czasem, po dopracowaniu procedur i zabezpieczeń, obejmie cały kraj.
Wyzwania są jednak znaczne. Konieczna jest nie tylko niezawodna infrastruktura IT, ale także szkolenia dla rolników i służb, oraz zapewnienie, że system będzie kompatybilny z innymi bazami danych, np. dotyczącymi rejestracji gospodarstw (ARiMR) czy identyfikacji zwierząt. Dopóki te warunki nie zostaną spełnione w pełni, hodowcy ze stref ASF muszą uzbroić się w cierpliwość i przygotować na to, że „cyfrowa rewolucja” w weterynarii na ich tereny dotrze z pewnym opóźnieniem.
Podsumowując, wprowadzenie elektronicznych świadectw zdrowia to ważny, choć niepełny krok w modernizacji polskiego rolnictwa. Ujawnia on wyraźny podział na dwa światy: ten, który może już korzystać z ułatwień cyfrowych, i ten, który ze względu na ciągłe zagrożenie epidemiologiczne wciąż jest skazany na bardziej rygorystyczne, tradycyjne rozwiązania.
Foto: pliki.farmer.pl
















