System ochrony zdrowia w Polsce stoi w obliczu kolejnego poważnego wyzwania. Wprowadzone niedawno przez Narodowy Fundusz Zdrowia nowe zasady kontraktowania oraz zaostrzone limity świadczeń doprowadziły do sytuacji, w której najbardziej wrażliwe grupy pacjentów – osoby starsze i niepełnosprawne – tracą dostęp do niezbędnej rehabilitacji w miejscu zamieszkania. Skala problemu jest na tyle duża, że do rzeczników praw pacjenta oraz samorządów zaczęły napływać dziesiątki skarg od zdesperowanych osób i ich rodzin.
Na czym polegają zmiany?
Nowe regulacje NFZ znacząco ograniczają możliwość finansowania wizyt domowych fizjoterapeutów oraz innych świadczeń ambulatoryjnych. W praktyce oznacza to, że wiele małych przychodni i praktyk fizjoterapeutycznych, które dotychczas specjalizowały się w opiece nad pacjentami niemobilnymi, nie otrzymało kontraktów lub otrzymało je w okrojonych, niewystarczających zakresach. Mechanizm konkursowy i twarde limity finansowe sprawiły, że priorytetem stała się ilość, a nie specyfika i dostępność usługi.
Skutki dla pacjentów
Bezpośrednim skutkiem tych decyzji jest dramatyczne wydłużenie kolejek do fizjoterapii stacjonarnej oraz praktyczna niemożność skorzystania z pomocy w domu. Dla osoby po udarze, z zaawansowaną chorobą zwyrodnieniową czy leżącej, samodzielny dojazd do przychodni jest często fizycznie niemożliwy. Rehabilitacja domowa nie jest luksusem, ale podstawową formą leczenia, mającą zapobiegać pogłębianiu się niepełnosprawności, odleżynom i społecznemu wykluczeniu. Jej brak skazuje pacjentów na pogorszenie stanu zdrowia i w konsekwencji często na droższą hospitalizację.
Reakcja środowiska medycznego
Fizjoterapeuci oraz właściciele małych placówek alarmują, że nowy system jest krótkowzroczny i prowadzi do upadku lokalnych, często bardzo wyspecjalizowanych punktów opieki. „Zostajemy postawieni pod ścianą. Albo przyjmiemy ogromną liczbę pacjentów w krótkim czasie, co wpłynie na jakość usługi, albo zrezygnujemy z kontraktu, pozostawiając swoich podopiecznych bez opieki” – mówi anonimowo jeden z fizjoterapeutów z województwa mazowieckiego. W wielu regionach kraju pacjenci, którzy przez lata byli pod stałą, domową opieką, nagle otrzymują informację o zakończeniu terapii z powodu wyczerpania limitu.
Dłuższe kolejki i społeczne koszty
Paradoksalnie, działania mające rzekomo optymalizować wydatki NFZ mogą w dłuższej perspektywie przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Brak profilaktyki i wczesnej rehabilitacji w domu prowadzi do zaostrzenia chorób, co wymusza późniejsze, znacznie droższe leczenie szpitalne lub pobyt w zakładzie opiekuńczym. Ponadto, obciążenie spada na rodziny pacjentów, które często muszą rezygnować z pracy, by zapewnić bliskim podstawową opiekę. To generuje kolejne koszty społeczne i ekonomiczne.
Eksperci ds. zdrowia publicznego wskazują, że kluczowym problemem jest brak holistycznego planowania. System finansowania jest sztywny i nie uwzględnia realnych potrzeb epidemiologicznych, takich jak starzejące się społeczeństwo i rosnąca liczba osób z chorobami przewlekłymi. Potrzebna jest pilna debata i korekta przepisów, zanim skutki obecnych zmian staną się nieodwracalne dla setek tysięcy Polaków. Tymczasem do gabinetów polityków i urzędników NFZ wciąż napływają listy i petycje od zrozpaczonych obywateli, którzy czują się pozostawieni sami sobie w obliczu choroby i niepełnosprawności.
Foto: images.iberion.media
















