Wielki Piątek przynosi ze sobą nie tylko świąteczny nastrój, ale również specyficzne warunki na rynkach finansowych. Zamknięcie głównych giełd i centrów handlu na Zachodzie oznacza, że sesja na rynku walutowym, w tym handel polskim złotym, będzie charakteryzować się obniżoną płynnością. W takich warunkach nawet stosunkowo niewielkie zlecenia mogą prowadzić do nieproporcjonalnie dużych wahań kursów.
Główny punkt uwagi: amerykańskie dane o zatrudnieniu
Pomimo świątecznego uspokojenia, inwestorzy na całym świecie wstrzymują oddech przed kluczowym wydarzeniem makroekonomicznym dnia – publikacją tzw. „payrolls”, czyli raportu o zatrudnieniu w USA za marzec. Dane te, publikowane przez Bureau of Labor Statistics, są jednym z najważniejszych wskaźników kondycji amerykańskiej gospodarki i mają bezpośredni wpływ na decyzje Rezerwy Federalnej dotyczące stóp procentowych.
Analitycy spodziewają się, że gospodarka USA dodała w marcu około 200-220 tysięcy nowych miejsc pracy. Wynik znacząco odbiegający od konsensusu – zarówno w górę, jak i w dół – może wywołać gwałtowne ruchy na rynkach globalnych. Silne dane mogą wzmocnić dolara i podnieść oczekiwania co do późniejszego lub mniej agresywnego luzowania polityki pieniężnej Fed, co z kolei wywierałoby presję na waluty rynków wschodzących, w tym złotego.
Zaskakująca reakcja złotego na rating Polski
W czwartek agencja ratingowa S&P Global Ratings potwierdziła długoterminowy rating kredytowy Polski na poziomie „A-” ze stabilną perspektywą. W komunikacie agencja wskazała jednak na rosnące ryzyka, w tym wyższy od oczekiwanego deficyt budżetowy oraz spowolnienie w wydawaniu funduszy unijnych z Krajowego Planu Odbudowy.
„Utrzymanie stabilnych perspektyw odzwierciedla nasze oczekiwanie, że Polska będzie kontynuować konsolidację fiskalną w ciągu najbliższych lat, co pozwoli na stopniowe obniżanie deficytu” – czytamy w raporcie S&P.
Mimo tych ostrzeżeń, które w normalnych warunkach mogłyby wywierać presję deprecjacyjną, polska waluta umocniła się w czwartek wobec euro. Kurs EUR/PLN spadł poniżej psychologicznego poziomu 4,30, co jest zaskakującą i pozytywną reakcją rynku. Sugeruje to, że inwestorzy w dużej mierze zdyskontowali już wcześniej obawy fiskalne, a uwagę skupili na globalnych czynnikach, takich jak oczekiwania na obniżki stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski w drugiej połowie roku.
Co dalej ze złotym? Scenariusze na najbliższe sesje
Krótkoterminowy los złotego zależy od splotu kilku czynników:
- Wynik „payrolls” z USA: Słabsze niż oczekiwano dane mogą osłabić dolara i stworzyć przestrzeń do umocnienia się złotego. Wynik mocny przyniesie odwrotny efekt.
- Płynność rynku: Ograniczona płynność w piątek może zwiększyć zmienność i utrudnić wyznaczenie jednoznacznego trendu.
- Nastroje globalne: Apetyt na ryzyko lub jego brak na rynkach wschodzących będzie kluczowy dla całej grupy walutowej.
- Polityka krajowa: Dalsze sygnały dotyczące tempa konsolidacji fiskalnej oraz harmonogramu uruchamiania funduszy KPO będą stopniowo zyskiwać na znaczeniu.
Eksperci podkreślają, że obecny poziom kursu euro do złotego jest relatywnie atrakcyjny dla eksporterów, podczas dla importerów korzystniejsze są niższe wartości. W najbliższych tygodniach można się spodziewać kontynuacji handlu w szerokim paśmie wahań, z kluczowym wsparciem w okolicy 4,25-4,27 zł za euro i oporem w rejonie 4,33-4,35 zł.
Podsumowując, choć Wielki Piątek przynosi techniczne utrudnienia, to publikacja z USA nadaje ton rynkowi. Długofalowo, pomimo ostrzeżeń agencji ratingowych, złoty może czerpać siłę z cyklu obniżek stóp procentowych i oczekiwań na napływ funduszy unijnych, o ile rząd zademonstruje wiarygodny plan naprawy finansów publicznych.
Foto: galeria.bankier.pl
















